poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Smutny imagin o Zaynie: "Z tobą mi źle, bez ciebie jeszcze gorzej.."

*Twoimi oczami*
Minęło już kilka miesięcy... najpierw kłótnia, potem rozstanie... I tak do teraz... Kocham go, ale nie potrafię mu wybaczyć, odezwać się pierwsza....

Siedzę na łóżku i oglądam nasze zdjęcia, moje i Zayna. Płaczę. Tak mniej więcej wygląda każdy mój dzień. Nie mogę się pogodzić z myślą ze on już mnie nie chce...Układa sobie życie..

*oczami Zayna*

Tęsknię. Tak cholernie tęsknię. Z każdym dniem coraz bardziej.. Jak mogłem być taki głupi...

Wpatruję się w nasze wspólne zdjęcie i wspominam.. Wszystko od początku...

Jesień zeszłego roku.. Tak, to wtedy wszystko się zaczęło. Siedziałem na lekcji z moim najlepszym kumplem- Harrym. Wtedy w klasie pojawiła się ona, nowa uczennica... O razu mi się spodobała, a Hazz to zauważył.

 Szepnął do mnie cicho: "Zaloze się że nie uda ci się jej wyrwać". Spojrzałem na niego i odpowiedziałem: "Jeszcze zobaczymy". Powiedział, że daję nam 3 tygodnie. Jeśli się z nią nie umowie, to płacę za niego na każdej imprezie w ciągu następnego miesiąca, a jeśli tak to odwrotnie. Zgodzilem się i wtedy zaczęła się gra.

Po tygodniu udało mi się ją bliżej poznać, zdobyć jej zaufanie i wtedy oficjalnie zostaliśmy parą. Już nie liczył się zakład. Zakochałem się...

*Twoimi oczami*
... Wszystko było pięknie aż do tej imprezy... rocznicy naszego związku... Zayn z Harrym nieźle się upili i zaczęli gadać. Z ust Harrego padło: "Stary, ty się przecież miałeś z nią tylko umówić. Raz. Przecież nie musiz już się w to bawić"

Te słowa docierały do mnie bardzo powoli, na początku nie mogłam zrozumieć ich sensu, ale w końcu wszystko do mnie dotarło. Zabawil się mną. A ja tak go kochalam... wtedy bardzo się poklocilismy. I wtedy widziałam go ostatni raz.

***

Mam dość rozmyslan o nim. Otwieram okno i staje na parapecie... i już zaraz zamierzam skoczyć.. skończyć to wszystko...

*oczami Zayna*
Nie mogłem wytrzymać. Wyszedłem z domu, zapukalem do jej domu. Otworzyła jej mama i niechętnie wpuściła do środka.

Od razu pobieglem na górę do jej pokoju. Zapukalem, lecz odpowiedziała mi cisza. Powoli uchylilem drzwi i zobaczyłem ją. Stała na parapecie, chciala skoczyć. Nie zdążyłem nawet podbiec i jej złapać. Zdążyłem tylko wyszeptac jej imię. Skoczyła.

Zbieglem na dół.. miałem nadzieję, że jakoś to przeżyła. Zobaczyłem ją leżącą w kałuży krwi i wszystko stało się jasne... nie żyła. Przytulilem ją ostatni raz, ostatni raz powiedziałem, że ją kocham i ruszyłem z płaczem przed siebie.

Dobieglem do drewnianego pomostu wychodzącego w morze. Miejsca naszego pierwszego pocałunku, licznych spotkań... Stanąłem na krawędzi i ostatni raz krzycząc jej imię skoczylem i i oddałem się w ręce morskich fal, by móc przestać cierpieć i dołączyć do ukochanej.

KONIEC

___________

Smutaśny imagin mojego autorstwa. Miałam doła i wciąż mam, a to jest tego wynik. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na komentarze. Kocham was. Klaudia.

2 komentarze: