sobota, 27 września 2014

Rozdziaał 15: Sex na zgodę...

 



   
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


      Zayn popatrzył mi prosto w oczy, otarł łzę spływającą po moim policzku i przytulił mnie mocno. Poczułam się tak błogo w jego ramionach...
-Chodźmy do mnie... Przygotuję szybką kolację i pooglądamy jakiś film. Co ty na to ?
- Nie, wiesz...  Muszę wracać do domu, poza tym nie mam ze sobą żadnych rzeczy... To chyba nie wypali, nie dzisiaj.
-Kto, jak to, ale my sobie nie poradzimy ??? - chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę mojego apartamentowca.

    Chwilę później byliśmy na miejscu. Przebrałam się, wzięłam jakieś pierdoły, kosmetyki i wróciłam do Zayna, który siedział z Niallem na kanapie, w salonie.
-Miło mi cię widzieć, Abbey... - rzucił Niall ucieszony.
-Hej ;) Mi też, ale nie zabawimy zbyt długo, bo my idziemy. Może pójdziesz z nami ?
-Nie, wiesz... Pozostawię was samych... Pewnie szykuje się romantyczny wieczór.- uśmiechnął się
- No chodź. -zachęcał go Zayn- zabierz swoją nową sympatię i rusz się z kanapy...
-Masz dziewczynę ?! -zapytałam zdziwiona
-Oj, tam od razu dziewczynę... To tylko koleżanka...
-Dobra, dobra ja swoje wiem... -puściłam oczko do Zayna

     Niall chwycił za telefon i zadzwonił do Patty, bo tak nazywała się jego nowa wybranka serca i umówił się z nią niedaleko. Wyszliśmy, a chwilę później dołączyła do nas owa dziewczyna... Wydawała się miła. Kiedy dotarliśmy do celu chłopcy przygotowywali kolację, a my w tym czasie poplotkowałyśmy. Patricia okazała się naprawdę wspaniałą osobą. Ona też kocha muzykę i sztukę jak ja. Wiedziałam, że wkrótce się za przyjaźnimy. Zayn i Niall naryli stół i zaprosili nas do jedzenia. Muszę przyznać, że było naprawdę smaczne. Potem obejrzeliśmy film, aż w końcu Patty i Nialler stwierdzili, że już pójdą. Odprowadziliśmy ich, a kiedy drzwi się zamknęły Zayn wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, po czym rzucił na łóżko i zaczął namiętnie całować. Spędziliśmy upojną noc.

    Rano obudził mnie dźwięk esemesa. Zayn jeszcze spał.
Odczytałam, odłożyłam telefon, ale nie mogłam zasnąć. Już było tak dobrze, a tu nagle pojawia się on i cała konstrukcja
w mojej głowie runęła.

     Wstałam, ubrałam się i w miarę ogarnęłam, po czym zaczęłam robić śniadanie. Jakiś czas później Zayn się obudził. Zjedliśmy śniadanie i zaproponował spacer. Posłusznie się zgodziłam. Pochodziliśmy chwilę po parku, a potem wybraliśmy się na kawę. Czas mijał szybko. Zanim się obejrzałam było już południe, a przecież miałam jechać do Louisa.
- Muszę już iść. - powiedziałam zasmucona
- Ale dlaczego ???
- Zaczęłam nową pracę... Codziennie ok. siódmej jeżdżę za miasto do takiego staruszka... Sprzątam mu, gotuję i takie tam...
-Aha... To może cię zawiozę ???
- Nie, nie ma takiej potrzeby... Pojadę autobusem...
- No, dobrze to idź. - pożegnał mnie soczystym buziakiem w usta.

***

     Weszłam do domu, zjadłam coś na szybko i znowu wyszłam. Nie zdążyłam zobaczyć się z mamą, a szkoda, bo dawno nie rozmawiałyśmy. Szczerze mówiąc nadal mam za złe, że zostawiła tatę, dla Harrego, ale wiem, że jemu na prawdę na niej zależy. Ponownie chwyciłam za torbę i wyszłam. Poszwędałam się chwilę po galerii handlowej, potem pochodziłam po parku i po Tower Bridge, a potem dotarłam na przystanek autobusowy. Wsiadłam w pierwszy lepszy jadący w tamtą stronę i po czterdziestu minutach byłam za miastem. Drzwi były zamknięte, a na pukanie nikt nie odpowiadał, więc straciłam dość dużo czasu na szukanie kluzy w torebce. Kiedy już je znalazłam i weszłam do środka natknęłam się na łysych typów w garniturach i okularach słonecznych. Louis właśnie dawał im spory zapas "towaru", a oni jemu gruby hajs. Wiedziałam już co jest grane. Ominęłam go i usiadłam w salonie, na kanapie i jak gdyby nigdy nic oglądałam telewizję. Po chwili przyszedł Louis. Wtedy wybuchnęłam.

*oczami Louisa*

Zaczęła z niewiadomych powodów się na mnie wydzierać, jakbym zrobił coś strasznego.
-Co to miało być ?! Obiecałeś mi, że z tym skończysz ! Że będziemy razem szczęśliwi i wolni i że nie będziemy musieli się już ukrywać...
- O co ci chodzi, mała... To tylko interesy... Twój Harry jest prezesem firmy, a ja sprzedaje dragi.... W czym widzisz problem ???
- Nie, no nie ma żadnego problemu... Powiem Ci o po raz ostatni... Jeżeli z tym nie skończysz, to będzie koniec !

Pomyślałem jak to załagodzić i po chwili rzuciłem ją na kanapę i zacząłem rozbierać.

*oczami Abbey*

Hmmm... Sex na zgodę ? Ne tym razem... Przez głowę przewijało mi się tysiące myśli... Nie mogłam kochać się z Louisem, skoro poprzedniej nocy obiłam to z Zaynem... To wszystko jest za trudne... Muszę to jakoś zakończyć... Odepchnęłam go z całej siły i ubrałam to, co ze mnie zdjął... Chwyciłam za torbę i wybiegłam z domu. Doszłam do przystanku autobusowego i dowiedziałam się, że następny autobus będzie na półtorej godziny. Zadzwoniłam więc do Harrego i poprosiłam, żeby po mnie przyjechał. Tak też się stało. Drogę przebyliśmy w milczeniu. Potem także się nie odzywałam weszłam do domu, poszłam do swojego pokoju i zamknęłam się.

*oczami Harrego*

Co się z nią dzieje ? Nie wiem, ale na pewno to nie jest nic dobrego...
- Niall ?!
-No, co tam ??
-Mam prośbę...
Wytłumaczyłem mu o co chodzi, a ten posłusznie zrobił co mu kazałem.

*oczami Niall*

Zapukałem do drzwi jej pokoju. Nikt nie odpowiadał, więc wszedłem bez pozwolenia. Abbey leżała na łóżku.
- Przyszedłem z herbatą... Masz ochotę ???
-Nie, dzięki... Wolę posiedzieć w samotności i porozmyślać...
-Oj, tam... Wiesz, że zawsze możesz mi się wygadać i liczyć na pełne zrozumienie.
-No, więc tak...

***********

No i mamy next ;3 Przepraszamy, że nie było nas tak długo, ale odnalezienie się w gimnazjum wymaga czasu i nie jest wcale takie łatwe, jak się wydaje ;) Czekajcie na następnego nexta, a będzie niebawem ;)
Klaugosia <3






środa, 27 sierpnia 2014

Nominacje i te sprawy ;3

    Otóż... Nasz blog został nominowany do Liebster Blogger Award ! Nominowała nas Sonia, czyli włascicielka bloga Love is blind i jesteśmy mega, mega, mega szczęśliwe z tego powodu i również nominujemy dwa blogi., mianowicie :

http://show-me-how-to-ride.blogspot.com
http://storyofmylife-fanfiction.blogspot.com

    Jednakże, żeby nominacje była taka jak trzeba, to musimy odpowiedzieć na kilka pytań od Sonii:

1. Ulubiony kolor?
2. Masz jakieś hobby?
3. Czy Twój styl (ubiór, itp.) określa muzykę jakiej słuchasz?
4. Masz marzenia? Co robisz by je spełnić?
5. Uprawiasz jakiś sport?
6. Ulubiony film?
7. Najlepsze wspomnienie?
8. Skąd jesteś?
9. Do jakiej szkoły uczęszczasz?
10. Masz zwierzątko?


Odpowiedzi:
(K- Klaudia G-Gosia O-Obie)

1. K:Zielony G:Różowy (krejzi...xd)
2. K: Rysowanie G:Śpiewanie
3. O:Taggg ;3
4. O:Zbieramy kasę na koncert 1D
5. K: Nie, bo nie mogę G:Gram w siatkówkę
6. O: akademia Wampirów <3 <3 <3
7. K: Odpały z Gosią ^^ G: Odpały z Klaudią ^^
8. O: Język polski
9. O: Zajebistej ;) A tak na prawdę to do gimbazy..xd
10. K: Koteła, Zosię ^^ G: Pieseła, Kazimierza <3 ;***

Nasze pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Zwierzę ? Jak ma na imię ???
4. Ulubiona potrawa?
5. Nalesniki. czy placki?

    Jeszcze raz dziękujemy za nominację i zapraszamy do czytania ;) <3 Klaugosia ^^







środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 14: "Zacznijmy od nowa"



     Był słoneczny dzień, więc podróż zatłoczonym autobusem miejskim nie była wcale przyjemna, ale zawsze lepsza niż siedzenie w samotności w domku, za miastem. Po pół godziny byłam na miejscu.
Postanowiłam od razu napisać do Zayna czy chce się spotkać.
 
     Po uzyskaniu jego odpowiedzi poszłam spacerkiem do domu, żeby się przebrać.
Weszłam, ale nikogo nie zastałam. Niall pewnie poszedł gdzieś ze znajomymi, mama na pewno jest w pracy, a Harry ? Nie mam pojęcia, ale mam to gdzieś.

    Udałam się do pokoju i przebrałam się. Zrobiłam też makijaż, żeby zrobić wrażenie na Zaynie, a potem znowu wyszłam na miato. Kupiłam po drodze eklerki, bo stwierdziłam, że to pomoże mi go udobruchać...

 
*Oczami Zayna*

      Po odpisaniu jej na smsa opadłem ciężko na łóżko. Cholera... Kocham ją, ale co ona myśli, że może robić co chce, a ja jestem ze stali? Nie do końca wierzę już w to, że uda nam się razem..Ale... Powiedzmy, że dam jej szansę... Chcę ratować nas..

     Usłyszałem zgrzyt klucza w zamku. No tak, nadal ma zapasowe klucze. Z uśmiechem na ustach i pustką w sercu zszedłem na dół.

- Hej, mała.
 -Cześć... -odpowiedziała drżącym głosem- może przejdziemy sie do parku ?
 
     Spojrzałem na nią. Była taka przestraszona i zagubiona... Chwilę lustrowałem ją wzrokiem, ale nagle ocknąłem się.

- Tak, jasne. Powiedziałem i założyłem buty.
Idąc nic nie powiedziałem. Kiedy doszliśmy usiadłem na ławce i wtedy ona zaczęła się tłumaczyć:
- Zayn, ja... Ja cię kocham. - powiedziała po długim namyśle.
-Je ciebie też -odpowiedziełm- ale... Czy to ma sens ? Jeżeli ty będziesz nadal się mną tak bawić i manipulować moimi uczuciami, to ja się na to nie pisze..
- Zayn.. ja... nie.. nigdy więcej - łamał jej się głos
-Dobrze... Wybaczam Ci, ale wręcz nalegam żebyś powiedziała mi o wszystkim, co się dzieję... Wychodzę z założenia, że szczerość to podstawa w związku,więc opowiedz mi wszystko ...   


*Oczami Abbey*

-Ja... po prostu Harry ma problemy i chcę mu pomóc, ale nie wiem jak i strasznie mnie to męczy. - wymyśliłam na biegu..

- - - - - - - -

Mam problemy z bloggerem, więc dziś tylko tyle. 4 komy 》next

By
Klaugosia.
 

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 13: "Jedna chwila, jedna decyzja, milion zmian..."

Zanim zaczniesz czytać włącz muzyczkę, bo będzie Ci się milej czytało, a owa muzyczka dobrze pasuje do tego tekstu ;)  


    Moje oczy powoli zaszkliły się łzami, które powoli zaczęły spływać z kącików moich oczu... Świat jakby na chwilę się zatrzymał. Słyszałam odgłos spadających kropel na poduszkę... Nagle poczułam czyjś dotyk. Zayn oplótł mnie ramionami i wtulił w siebie. Miałam mętlik w głowie. Decyzja, którą przed chwilą podjęłam
i wizja mojej przyszłości z Zaynem rozpłynęły się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Lekko odsunęłam go od siebie i wyplotłam się z jego uścisku. Spojrzałam w jego oczy i znowu gorzko zapłakałam, po czym po prostu wyszłam z domu... Kiedy tylko poczułam powiew chłodnego, jesiennego wiatru zrobiło mi się trochę lepiej, jednak cały czas moje myśli kłębiły się w głowie niczym gęste, deszczowe chmury na niebie. Chwyciłam za komórkę i zadzwoniłam do Louisa.

*Oczami Louisa* 

    Wyszedłem właśnie spod prysznica, gdy nagle usłyszałem dźwięk telefonu. Co za niespodzianka... Dzwoni moje "kochanie"
-Cześć, księżniczko - wysiliłem się, żeby brzmieć na skruszonego, a jednocześnie szczęśliwego, że ją słyszę.
-Cześć. Możemy pogadać ? 
-Jasne. Kiedy i gdzie?
-Badź w Starbicks Cofee, za 15 minut.... Czekam... 
-Mhm. Pa, mała
Nie usłyszałem już ani słowa... Jak najszybciej ubrałem się, wsiadłem w samochód i pędziłem w kierunku kawiarni... Niech ta mała naiwna dziewczynka myśli, że mi na niej zależy...W międzyczasie zadzwoniłem do Payne'a, żeby wykonał za mnie dzisiejszą robotę.Minęła chwila, a byłem już na miejscu. Wszedłem do lokalu, rozejrzałem się... W kącie, przy stoliku siedziała ona...Postanowiłem być romantyczny. Podszedłem ją od tyłu, zasłoniłem oczy rękoma i delikatnym pocałunkiem w szyję się z nią przywitałem. Zająłem miejsce naprzeciwko niej i zapytałem:
- Więc po co chciałaś się spotkać?
-Kocham Cię...- powiedziała, a po policzkach słynęła jej łza
-Ej, mała ? Co się dzieje ?
 Podszedłem do niej i kciukiem otarłem łzę. Potem wtuliłem ją w siebie i po chwili namysłu wziąłem na kolana. 
-Chodź, pojedziemy do mnie i opowiesz mi o co chodzi, dobrze ?
- Możemy iść... ale nie chcę o tym gadać...
-Dobrze... Czego tylko zechcesz i... -urwałem
-Dokończ.. O co chodzi ?
-I przepraszam Cię za wszystko..
-Dobrze, wybaczam Ci, ale mam prośbę... Nie jedźmy do Ciebie... Będą wiedzieli gdzie jestem, będą mnie   szukać...
- O kim mówisz, słoneczko?
- O moim bracie... 
-Dobrze, pojedziemy za miasto, na moją działkę, co ty na to?
-Zgodzę się na wszystko byle jak najdalej stąd...
- Chodź. Ale już cichutko... nie płacz.
-Zabierz mnie stąd...
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy samochodem. Po chwili zasnęłam.
*Oczami Zayna*

   Siedziałem osłupiały w jej pokoju i wpatrywałem się w drzwi, którymi jeszcze przed chwilą wybiegła. Zacząłem rozglądać się po pokoju w nadziei, że zostawiła telefon i dowiem się co ją tak zdestabilizowało Ale nie. Chyba jednak go wzięła. Wyszedłem na balkon i odpaliłem papierosa. A miało być już wszystko dobrze - pomyślałem i walnąłem pięścią w ścianę.Chyba zrobiłem to odrobinkę za mocno, bo poczułem przeszywający na wskroś ból. Rozprostowałem palce i zobaczyłem sączącą się powoli krew. Pomyślałem, że może zrobić to co Abbey. Wziąć żyletkę i razem z krwią wypuścić z siebie złe emocje.Po chwili jednak uniosłem głowę w górę, popatrzyłem na pochmurne niebo i pomyślałem o niej... O jej dołeczkach w policzkach, kiedy się śmieje, o jej błysku w oczach kiedy chce zrobić coś szalonego, o jej nieziemskich ustach, które uwielbiałem pieścić... Nie, nie pozwolę, aby wszystko na czym tak bardzo mi zależy uciekło mi z rąk... Nagle zerwała się burza... Byłem już cały mokry, ale nie chciało mi się wracać do domu... Siedziałem na balkonie i myślałem o niej... O tym, co teraz robi, gdzie jest i co ja mam zrobić, aby naprawić to wszystko...

*Oczami Abbey* 

     Siedziałam na parapecie z kubkiem parującej herbaty i rozmyślałam. Louis gdzieś wyszedł, więc byłam tylko ja i moje myśli. Oczami wyobraźni wędrowałam od Zayna do Louisa. Myślałam o wspólnej przyszłości z każdym z nich. Przyszłość z Zaynem: typowa sielanka. Dom, dzieci, my szczęśliwi. Przyszłość z Louisem wyobrażałam sobie na wiele sposobów. Ja odwiedzająca go w więzieniu. Inny- ja i on uciekający i ukrywający się całe życie przed policją, i w końcu my- szczęśliwi, razem. Myślałam sobie, czy Louis byłby w stanie skończyć z tymi ciemnymi interesami i zacząć normalne życie.Ale teraz nie chcę już o tym myśleć. Jestem z Louisem i nie zamierzam tego zmieniać. Będzie dobrze, wszystko się jakoś ułoży...Wstałam, przeszłam się po pokoju, a moje myśli wciąż krążyły wokół Zayna. W głowie zakiełkowała mi pewna myśl...Może... Będę z oboma ? U boku jednego czułabym się bezpiecznie, a z drugim przeżywałabym szalone przygody... Sama nie wiem.To podłe -pomyślałam sobie- ale chyba
nie ma innego wyjścia... Zdecydowałam, że tak zrobię. Napisałam do Zayna, że dzisiejszą noc spędzę poza domem, ale jutro chciałabym się spotkać. Dopisałam, żeby się nie martwił. Wysłałam i rzuciłam telefon na łóżko. Padłam na miękki materac i zastanawiałam się gdzie podziewa się Lou.Po chwili zasnęłam. Obudziłam się rano, ale Louisa nie było obok mnie. Podniosłam się i ruszyłam do kuchni. Na blacie leżał talerzyk z jajecznicą, a obok niego karteczka: "Musiałem wyjechać na kilka dni... Wrócę w piątek. Klucze zostawiłem w szufladzie ze sztućcami. Kocham Cię Louis ♥". Zjadłam, a potem oglądałam telewizję, opalałam się w ogródku, a potem z nudów wsiadłam w autobus i wróciłam do Londynu...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Joł Joł Joł xD 

Mamy nadzieję, że się podoba... Komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie, bo pewnie sami wiecie, że to bardzo nam pomaga i ułatwia sprawę. Ponadto uzupełniajcie ankietę... Jest tam na górze, po lewej stronie :] 

A tak w ogóle to wpadłam na pomysł z muzyką do tekstu... Klaudia w zasadzie jeszcze o tym nie wie i właśnie się dowiedziała ^^ 

Gosia ♥

    
 

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 12: ''On, a raczej ich dwóch..."

 *oczami Abbey*

     Stałam chwilę osłupiała i wpatrywałam się w jego piękne, brązowe oczy. W głębi serca zaświtało mi, że jeszcze jakiś czas temu wpatrywałam się w oczy Louisa.. W tym momencie w mojej głowie mieszały się różne myśli. Wspomnienia z Louisem i Z Zaynem. 

      Z zamyślenia wyrwał mnie głos Zayna.. - Tęskniłem.- powiedział cicho i przytulił mnie do siebie. Przez pierwsze sekundy rozkoszowałam się bliskością jego ciała, zapachem jego perfum i tym, że po prostu jest tuż obok. W mojej głowie zaczęła się kołatać myśl: 
Co ja robię?
Co ja robię? - przemykało mi przez umysł i starannie pilnowało, żebym ani na chwilę nie przestała o tym myśleć. W końcu wyplątałam się z jego uścisku i z cichym płaczem pobiegłam na górę. Zamknęłam szybko drzwi, padłam na łóżko i zalałam się łzami...

*oczami Zayna*

     Klapnąłem na kanapie obok mojego kumpla i przetarłem twarz dłońmi.
- Co jej jest? - rzuciłem do Nialla
- W sumie to sam do końca nie wiem. Zakochała się w Tomlinsonie, byli razem, potem on ją pobił, a ona... Ona chyba za nim cholernie tęskni. - westchnął głęboko i zatopił się w myślach.

*oczami Harrego*

     - DRRRRRYŃŃŃ!! - pisałem właśnie raport, gdy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos telefonu.
- Halo? - rzuciłem zwyczajnie
- Hej, Styles - usłyszałem znajomy głos. Tomlinson...
- Czego chcesz?! - podniosłem głos.
- Bez nerwów, ptaszku, chcę się tylko spotkać.
- Gdzie?
- Dziś, szósta, kawiarnia przy Trafalgar Square. Masz być sam.

- Mhm, - zgodziłem się niechętnie i się rozłączyłem. Rzuciłem telefon na biurko i wróciłem do pracy.

*oczami Abbey*
*godzinę potem*

     Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę szafki, Wyciągnęłam z niej zdjęcie Louiego i Zayna. Sięgnęłam głębiej i z najodleglejszego zakamarka szuflady wyciągnęłam moją przyjaciółkę- żyletkę. Dłuższą chwilę wpatrywałam się w zdjęcia. Jedno położyłam po swojej prawej, drugie po lewej stronie. Sięgnęłam po srebrny przedmiot lezący przede mną. Obracałam ją w palcach, patrzyłam jak się mieni w blasku słońca. W końcu przeszłam do dalszej części mojej "zabawy". 

     Pierwsze spojrzenie padło na lewą stronę. Louis. 
Położyłam jego zdjęcie bliżej siebie i przyłożyłam żyletkę do lewej ręki. Pierwsza kreska, druga, dziesiąta i w końcu powstał koślawy napis z jego imieniem otoczonym serduszkami.

     Poleciały mi pierwsze łzy. Zaczęłam wspominać. Pocałunek, pobicie przez Harrego, nasze spotkania, spacery... W końcu ostatnie spotkanie: Jego ręki
z moją twarzą. I rozpłakałam się na dobre. Łzy spływały na moje wcześniejsze dzieło i zamieniało je z krwistoczerwonej barwy w coraz jaśniejsze odcienie...

*oczami Nialla*

     - Może się napijesz? - rzuciłem do kumpla stawiając na stole butelkę czystej i dwa kieliszki.
- Wiesz... chętnie, ale tylko trochę. - odpowiedział odkładając na stół kartkę i długopis. 
- Co to? Zapytalem biorąc kartkę
- Pios... yyy.. nic - powiedział nerwowo i wyrwał mi z ręki kartkę. Zdążyłem tylko przeczytać kilka słów: "O how I wish that was me..." What? On pisze dla niej piosenkę. To się chyba rozczaruje, bo ona ma w głowie tylko Tomlinsona.

     Nalałem nam pierwszy kieliszek. Wypiliśmy i włączyliśmy film. Potem był następny i jeszcze jeden (Kieliszek, nie film oczywiście)... Po piątym zasnąłem.

*oczami Abbey*

     Zayn.. Ostatnia kropla krwi rozmyła się pod wpływem moich łez. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, a potem znajomy, ciepły głos. myślałam, że mam od tego wszystkiego halucynacje, ale nie. Coraz wyraźniej słyszałam jego głos. Podeszłam do drzwi i wsłuchiwałam się dalej... 

*oczami Zayna*

     (włącz: [LINK]*) Zapukałem delikatnie do drzwi. Te kilka kieliszków dodało mi odwagi.
- Abbey, otwórz. Powiedziałem cicho i czekałem na odpowiedź.
- Zo...staw, idź.. - usłyszałem jej głos przerywany szlochem.

      Usiadłem bezszelestnie naprzeciwko drzwi. 
W głowie kołatały mi się różne myśli: żeby wyważyć drzwi, wtulić ją w siebie i sprawić, żeby nie płakała, wejść oknem i zrobić to samo, albo zacząć śpiewać i liczyć, że mi otworzy.

     Wybrałem trzecią opcję. Wyciągnąłem z kieszeni nagryzmolony tekst i zacząłem śpiewać..

"Na na na na na
Na na na na na
 

He takes your hand
I die a little
I watch your eyes
And I'm in riddles
Why can't you look at me like that
Na na na na na
When you walk by
I try to say it
But then I freeze
And never do it
My tongue gets tied
The words gets trapped
I hear the beat of my heart getting louder
Whenever I'm near you

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish that was me

Na na na na na
Na na na na na
 

He looks at you
The way that I would
Does all the things, I know that I could
If only time, could just turn back 

Cause I got three little words
That I've always been dying to tell you

 

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish that was me

With my hands on your waist
While we dance in the moonlight
I wish it was me
That you call later on
Cause you wanna say good night
Cause I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish
Oh how I wish
Oh how I wish, that was me"


*oczami Harrego*

     Usiadłem przy stoliku, zamówiłem kawę i wypatrywałem tego pieprzonego kryminalisty. Do kawiarni wszedł zakapturzony gość. To na pewno on.

     Przysiadł się do mnie i zdjął bluzę.
- I jak ci się podoba nasza gierka? - zapytał z szyderczym uśmieszkiem.
- To nie jest żadna gra. Czego chcesz od mojej siostry, świrusie?
- Jeszcze się nie domyśliłeś? Oddasz kasę, to się od niej odczepię. Jeśli nie to albo zatańczysz na naszym ślubie albo zapłaczesz na jej pogrzebie.
- Pff. Ona już do ciebie nie wróci. Nienawidzi cię. - próbowałem zachować spokój.
- A co ty możesz wiedzieć, dzieciaczku? Ona za mną szaleje. I jeśli będę chciał, to tak ją zbajeruję, że na kolanach wróci. - zaśmiał mi się prosto w twarz.

***


     Ze spotkania z nim wyszedłem totalnie przybity. Marzyłem tylko, żeby wrócić do domu i o tym zapomnieć. Ale to niemożliwe. MUSZĘ JAKOŚ ZDOBYĆ TE PIENIĄDZE!

*oczami Louisa*

     No, teraz odzyskam pieniądze, przy okazji wkurzę Stylesa i w końcu wszystko wróci do normy. Wyciągnąłem mój telefon z kieszeni i napisałem do tej małej szmaty sms-a: "Przepraszam, skarbie. Poniosło mnie. Nic ci się nie stało? Spotkajmy się i pogadajmy. Całuje: Twój Lou"

*oczami Abbey*

     Uchyliłam drzwi cała we łzach. Słuchałam piosenki i stałam dłuższą chwilę wpatrując się w niego. Wreszcie mnie zauważył. Wstał, wtulił mnie w siebie i zaczął kołysać delikatnie w ramionach. Przy nim czułam się bezpiecznie. chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Już wiem, kogo wybrać.

     To Zayn jest moją drugą połówką, moim sercem, moim szczęściem. Przytulając go uspokoiłam się i myślałam, ze wszystko jest już ok. Zawinął mi nadgarstki bandażem i teraz leżeliśmy na łóżku.

     Usłyszałam dzwonek sms-a. Przeczytałam i moje serce znów rozbiło się na milion kawałeczków...

__________________________________


NO I MAMY NEXT. JEST SŁABY, WIEM. BO SIĘ ZAKOCHAŁAM I NIE UMIEM PISAĆ SMUTASÓW XDDDD 

PRZEPRASZAMY ZA PRZERWĘ, ALE MNIE W DOMU NIE BYŁO A GOSIA NIE MIAŁA NETA XD

MAM NADZIEJE, ŻE JEST WYSTARCZAJĄCO DŁUGI :3

~~~~

JAK BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ TO OCENIAJCIE WYGLĄD BLOGA. NA GÓRZE JEST ANKIETA, GŁOSUJCIE. PISZCIE CZY OBECNY WYGLĄD BLOGA WAM SIĘ PODOBA I CZY MAMY WRÓCIĆ DO POPRZEDNIEGO.

KOCHAM WAS !!!!

KLAU <3333












czwartek, 7 sierpnia 2014

Zmiany ! Zmiany ! Zmiany !

Kochani ! Na naszym blogu wielkie zmiany ! Zmieniłyśmy tytuł, Klauudia zrobiła świetne tło i pozmieniała krejzi kolorki, ale to nie oznacza, że zmieniamy styl pisania... Nadal będzie tak samo świetny (ahhh... ta skromność...xD), więc czytajcie... Ponadto dowiedziałam się, że możemy wystartować w konkursie pomiędzy bloggerami na ilość wyświetleń, więc możecie częściej wpadać na bloga... Każde wasze odwiedziny są dla nas na wagę złota ;) Kochamy Was <3 Klaudia i Gosia ;**

*******************************************************
Next już jutro... Jednokierunkowych <3 :***

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 11: "Nagły zwrot akcji"

    On patrzył na mnie nieprzytomnie i powiedział:
- Ja też Cię kocham, ale idź stąd. Idź stąd... Nie pozwolę, aby ktoś zrobił Ci krzywdę. Wracaj do domu... Do Stylesa... - wymamrotał powoli wracając do żywych.
- Nie ma mowy !!! Nie zostawię Cię tutaj... - wykrzyczałam. Nie miałam zamiaru zostawiać go tutaj samego w takim stanie...
- A jeżeli coś Ci się stanie ??? Ty nie znasz całej prawdy... To jest tylko niewielka część całej tej popapranej sprawy... Jeżeli jakoś na tym ucierpisz to nie wybaczę sobie tego.. Nigdy...
- Jakiej sprawy ? O co chodzi ? W ogóle co to miało znaczyć ?
- Nie mogę Ci nic powiedzieć.. I tak nie zrozumiesz... Poza tym jeżeli dowiesz się wszystkiego już nigdy nie spojrzysz mi w oczy... - powiedział po czym wstał i wyszedł.
Siedząc na kanapie podkuliłam kolana pod brodę i złapałam się za głowę...
- Co ja odwalam ?! Zakochałam się w jakimś gangsterze, który ma za sobą jakąś porąbaną przeszłość, a przecież jestem z Malikiem i kocham go... Co ja mam dalej robić ? - powiedziałam sobie pod nosem...
Wstałam i podeszłam do sypialni Louisa. Zapukałam i spytałam:
- Hej, powiesz mi o co tutaj chodzi ???
     Nikt nie odpowiadał, więc powtórzyłam dwoje słowa mocniej pukając. Z drzwi wyszedł Tomlinson. Ruszył w kierunku kuchni. Wziął szklankę i nalał sobie soku pomarańczowego, po czym usiadł na krześle i pił. Przysiadłam obok niego i jeszcze raz zapytałam:
- O co chodzi ? Powiesz mi wreszcie ? Jeżeli nawet mam wyjechać to chcę znać całą prawdę...
- No, dobrze...- Louis opowiedział mi całą historię. Opadłam na oparcie krzesła i zastanawiałam się :"W co ja się wpakowałam ?!". Kiedy skończył wstał i ja również się podniosłam i stanęłam mu na drodze do pokoju... Ten popatrzył mi  w oczy i wpadł w furię...
- Czy możesz już stąd iść ? Może stac Ci się krzywda... Nie rozumiesz tego ?! Poza tym... Po co drążysz temat ?! Znasz już całą prawdę, więc daj mi spokój ! - krzyczał rzucając wszystkim, co wpadło mu w ręcę.
Szerze mówiąc zaczęłam trochę się bać...
- Nie ma mowy ! Nigdzie się stąd nie ruszę !
Po tych słowach Louis podszedł do mnie i chwycił mnie z całej siły za rękę, po czym uderzył mnie w twarz.... Padłam na podłogę, a z nosa kapały mi kropelki krwi.. Odwróciłam się do niego i spojrzałam mu prosto w
oczy...
- Może rzeczywiście powinnam stąd iść... -podniosłam się i wybiegłam z domu pozostawiając tam swoją torbe, dokumenty, telefon... Nie ważne, nic się już nie liczyło... Chciałam tylko wrócić do domu...
    Na ulicy spotkałam dosyć uprzejmą panią, która podarowała mi chusteczki. Kiedy krew przestała mi lecieć wsiadłam do byle jakiego autobusu i pojechałam. Wysiadłam w Londynie i na pieszo doszłam do mojego domu... Stojąc pod drzwiami naszego mieszkania zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię, ale jeżeli nie to, to gdzie pójdę ? Przecież nie mam pieniędzy, ani telefonu...Podniosłam rękę, aby zapukać, ale nie zdążyłam tego zrobić, bo drzwi otworzył Niall. Rzuciłam się w jego ramiona i jeszcze bardziej się rozpłakałam... Zaprowadził mnie do pokoju i posadził pod kocem. Wyszedł i po chwili wrócił z kubkami gorącej herbaty.
- Abbey... Co się porobiło ?! Opowiadaj mi tu wszystko zaraz...
-No, jak wiesz Louis mnie porwał... Potem Payne mnie, mnie... Mnie zgwałcił ! Potem ja sięz zakochałam, no i kiedy Harry przyjechał, żeby mnie zabrać ja chciałam zostać. No, ale Tomlinson powiedział, żebym pojechała do domu, bo może stać mi się krzywda..Ja powiedziałam, że nigdzie nie jadę, a wtedy on się wściekł i uderzył mnie w twarz... I to porządnie, bo strasznie mnie boli nos... - powiedziałam i troszeczkę się uspokoiłam
- Oj, dziecko dziecko... Już wszystko jest ok.. Caroline i Harry pojechali, żeby Cię szukać... Chodź, pojedziemy do szpitala z tym nosem, a ja napisze Hazzie esemesa, że jesteś bezpieczna. - powiedział spokojnie Niall
-Ok.- powiedziałam cały czas szlochając
Kilka godzin później wróciliśmy ze szpitala. Okazało się, że nos jest złamany. W domu czekali na mnie Harry i mama. Ona od razu mnie mocno przytuliła i razem poszłyśmy do pokoju.

*kilka dni później*
Był wieczór. Siedziałam na kanapie i oglądałam film. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je, a w drzwiach stał Zayn...

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 10: "Muszę ją odnależć"

 MÓJ WIELKI POWRÓT. PRZEPRASZAM, ŻE AŻ TYLE CZEKALIŚCIE

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*oczami Nialla*
  
     -Niall, pilnuj Caroline. Nie wiem kiedy wrócę.- warczy do mnie Harry
- Co? Ale gdzie się wybierasz?
- Jadę po broń, a potem muszę ją odbić.- odpowiada
- Co? Ty chyba żartujesz. Przecież sam nie dasz rady.
- Zamknij się Horan i rób co mówię - cedzi przez zęby i wybiega z domu.

*w myślach*
     No pięknie. Nie dość, że straciłem przyjaciółkę, to jeszcze brata.

*oczami Abbey*

     Co tu się kurwa dzieje? Jestem jakimś pieprzonym zakładnikiem,a jestem traktowana iście jak królowa.
     O, chyba ktoś przyszedł.
Payne czy Tomlinson
Śpię w miękkim, wygodnym łóżku, mogę się swobodnie poruszać po całym domu. Tylko tyle, że w oknach są kraty i drzwi są zamknięte na klucz. Czy tak teraz się traktuje więźniów?
Payne czy Tomlinson
Payne czy Tomlinson
Payne czy Tomlinson
Tomlinson.
     Świetnie. Wolę jego od tego idioty, Payne'a. Co ciekawe, odnosi się do mnie po przyjacielsku. nie wiem co jest grane. Zakochał się czy co? W sumie to przystojny jest, ale przecież jestem z Zaynem. Swoją drogą, ciekawe, kiedy się będę mogła z nim spotkać...

*oczami Louisa*



    Wszedłem do jej pokoju i postawiłem na jej łóżku tacę z jedzeniem.
- Dzięki - powiedziała oschle w podziękowaniu.  Ciekawe, jak długo będę musiał topić o jej wewnętrzne zimno. SERIO CHCĘ SIĘ Z NIĄ ZAPRZYJAŹNIĆ.
     Wysedłem na korytarz, bo zadzwonił mi telefon. Tony Pytał o towar. Po wymienieniu kilku zdań przerwałem rozmowę, bo poczułem na sobie czyjś wzrok. Odwróciłem się i zobaczyłem JĄ stojącą w drzwiach.
- Coś nie tak? - Zapytałem. W odpowiedzi ona tylko podeszłą i wpiła się w moje usta. Wahałem się przez
     Po kilku chwilach ona jakby się ocknęła. Oblała się rumieńcem i wycofała się do swojego pokoju. Wciąż
stałem osłupiały i patrzyłem w pustą przestrzeń. JA SIĘ CHOLERA Z NIĄ CAŁOWAŁEM. Miałem ochotę krzyczeć z radości.
ułamek sekundy, a potem odwzajemniłem pocałunek.

*oczami Abbey*

     Abbey, co ty miało być? Całowałaś się z nim! To gangster, kryminalista. On cię porwał- wyrzucałam sobie w myślach. Uhm, chyba muszę iść się przespać, wtedy łatwiej mi będzie to wszystko przyswoić.

*KILKA GODZIN PÓŹNIEJ*

*oczami Louisa*



     Uhm, co to za czarny samochód parkuje pod domem? Ah, to Styles. Zaraz, gdzie jest pistolet? Ok, tu
- Masz dług? - pytam zaraz po wyłonieniu się zza drzwi.
- Nie. Masz mi oddać Abbey. Lepiej dla ciebie, żeby była cała i zdrowa.
- Najpierw pieniądze.
- Nie mam. Ale chętnie ci wszyscy razem przetłumaczymy, że masz przyprowadzić Abbey - z samochodu wysiadło jeszcze trzech typów. No robi się nieciekawie, bo ja jestem sam. Dobra, mam kamizelkę kuloodporną, więc może nie będzie tak źle.
     Dwóch już we mnie mierzy. Prosto w skroń. Nie robi to na mnie większego wrażenia, nie raz już byłem na granicy życia i śmierci. Wyciągam gaz i rozpylam nieco nieopodal ich oczu. Już ich unieszkodliwiłem.
      Nagle czuję dziwne szarpnięcie i zanim się obejrzę, leżę na chodniku. Kilka mocnych kopnięć w brzuch powoduje, że zaczynam pluć krwią. Przez następne- z glana w twarz tracę przytomność, jednakże próbuję jakoś zachować resztki świadomości.
mam. Gaz oślepiający na wszelki wypadek? Też jest. Mogę wyjść mu na spotkanie.


*oczami Abbey*
 

     Cholera, co to za hałasy? Spać nie dadzą.. Co za ludzie. Wyglądam przez szparę między kratami i co widzę? Harrego okładającego chyba już nieprzytomnego Louisa. Czym prędzej biegnę na dół, przewracając się prawie na schodach i już jestem przy drzwiach wyjściowych.
     Naciskam za klamkę, o dziwo- ustąpiły. Patrzę na podjazd, a tam istne pobojowisko: Louis leżący na chodniku, cały we krwi, Harrego pastwiącego się nad nim, jakiegoś kolesia asekurującego go spluwą oraz dwóch zwijających się z bólu na trawie i trących oczy.
- Co tu się do cholery dzieje?! CO to za jakieś pole walki? - krzyczę stanowczo
- Abbey? Ty.. Nic ci nie jest? Wracamy do domu. - powiedział patrząc na mnie Harry.
- Spieprzaj, jestem tu z własnej woli. - w sumie sama nie wiem, czemu to powiedziałam. Taki głos serca.
- Coś ty jej dał za świństwo, że tak bredzi?!- Harry się ostro już wyżywa na Louisie.
- Zostaw, przestań! Jego to boli - wyłkałam i osłoniłam go własnym ciałem. Spieprzajcie stąd, ale to już! - krzyczę.

*GODZINĘ POTEM*

*wciąż oczami Abbey*

    Zabrałam Louisa do domu, opatrzyłam mu rany i ułożyłam na kanapie. Jego głowę położyłam sobie na kolanach i czekałam aż się obudzi, bawiąc się przy okazji jego włosami. Wreszcie otworzył oczy.
- Umm, Abbey?- wymamrotał
- Tak, to ja. Śpij. - powiedziałam.
-Wszystko z tobą ok?
- Tak - rzuciłam
- Louis? - zagadnęłam
- Hmm?
- Kocham cię. - powiedziałam i delikatnie go pocałowałam.

***

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

NO I MAMY NEXT, MISIE. SORRY, ŻE MUSIELIŚCIE TYLE CZEKAĆ, ALE JAKOŚ NIE MIAŁAM MOTYWACJI ;C JA WE WTOREK WYJEŻDŻAM. GOSI NAPRAWILI NETA, WIĘC JAK WRÓCI Z KOLONII TO SIĘ WAMI ZAJMIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE WATRO BYŁO CZEKAĆ!!! kOCHAM WAS <3333


-KLAU-

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 9: "Porwana"



____________________________________________________________________


*Oczami Abbey*    
     Obudziłam się w jakimś obskurnym pomieszczeniu. Stawiam, że to piwnica. Strasznie mnie boli głowa... Zaraz... Co się stało?
- Jak wychodziłam od Zayna, ktoś na mnie napadł... czyli... jestem porwana?..- sama nie wiedząc czemu, tłumaczyłam sobie na głos
- Brawo, ślicznotko. -Usłyszałam za sobą męski głos.

Odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego, wytatuowanego, brązowookiego szatyna.
- C co wy ode mnie chcecie?.. powiedziałam
przestraszona.
- Nazwijmy to tak. Jesteś okupem. Jeśli twój kochaś wpłaci zaległe pieniądze, będziesz wolna.
- Co? Co Zayn wam zrobił?
- Nie wiedziałem, że nasz loczek zmienił imię.
- Co? Jaki loczek? O Harrym mówisz?
- W rzeczy samej.
- To sobie poczekasz. My się nienawidzimy.- Powiedziałam podniesionym głosem. Serio, ten koleś mnie już wkurzał.

*Oczami Louisa*
*W myślach*

     Cholera, gdzie jest ten idiota Payne. Nigdzie go nie ma. Ahh. Klapa do piwnicy otwarta, czyli już wiem.

 ***
  Wszedłem tam i co zobaczyłem? Tą dziewczynę leżącą nago na ziemi. Pobitą i prawie nieprzytomną, i Payne'a zakładającego spodnie. 

 - Coś ty do cholery zrobił?!- wydarłem się na niego. - Miałeś jej nie dotykać. Nawet tu nie wchodzić.
- Tomlinson, uspokój się. - Że co? Jeszcze śmie mnie uspokajać?!- Jej zdjęcia już są u Stylesa. Szybciej zmięknie.
- Ty chyba zapominasz, kto tu jest szefem. Ty tylko odrabiasz długi. Rządzę ja. Czaisz?- Moja irytacja sięgała zenitu- Chociaż... Ty dobrze gadasz. Ale teraz z nią coś zrób, ubierz, połóż gdzieś, nie chcę trupów. Albo nie. Wyjdź, zajmę się nią.

     Oczywiście zrobił tak jak chciałem, przyniósł mi też dla niej jakiś dres. Delikatnie szturchnąłem ją ręką, żeby się obudziła. Cholera, co on jej zrobił? Była cała w siniakach i ranach.

*Oczami Abbey*

    Po tym co on mi zrobił.... Zgwałcił i pobił, chyba straciłam przytomność. Słyszałam jakieś krzyki, ale nie mogłam rozpoznać słów, tak, na pewno zemdlałam.

     Poczułam czyją dłoń na ramieniu, myślałam, że to Zayn, znalazł mnie i po mnie przyszedł. Ale nie, usłyszałam melodyjny, męski głos. Ten sam, który pamiętam z momentu porwania. Mimowolnie zaczęłam się cała trząść. Powiedział, żebym się nie bała. Że co?! Mam się nie bać? Jakichś dwóch typów mnie porywa, nie wiem po co, jeden mnie gwałci, a drugi mówi, że mam się nie bać.
-Weź pomyśl człowieku. Jak mam się nie bać?! Ty jesteś idiotą, czy udajesz?! Porywacie mnie i przetrzymujecie, jeden z was mnie gwałci i co, mam się nie bać?!- Wykrzyczałam, próbując odsunąć się jak najdalej od niego.
- Tu nie chodzi o ciebie. Jesteś tylko pionkiem, więc nic ci się nie stanie. Chyba, że nie dostanę hajsu. Poza tym to Payne cię skrzywdził, nie ja.
- Jasne, a jeśli nie dostaniesz kasy to mnie zbijesz?!Pozbędziesz się mnie?
- Chodź, rozwiążę cię. Zostawiam ci ciuchy, żebyś się przebrała.
- ... - nie odpowiedziałam nic zmieszana. Czy on serio byłby w stanie mnie zabić?
- Tak, tak. Wychodzę, nie zamierzam cię podglądać.- Z zamyślenia wyrywa mnie jego głos

 *Oczami Harrego*

     Co się dzieje? Gdzie ona jest? Rozumiem, nie dogadujemy się najlepiej, więc odbieranie telefonu ode mnie nie jest dla niej konieczne. Ale ignoruje też telefony Caroline. Dobrze, że wykończona płaczem usnęła. Jest w ciąży, powinna odpoczywać. Cholera... Coś się musiało stać...

    Nagle do moich uszu dochodzi sygnał mojej komórki. SMS. Czyżby od niej?... Nie. Fuck, jest gorzej niż myślałem.

NIALL, CHODŹ TU SZYBKO.

*Oczami Nialla*

     Gdzie ona do cholery jest? Mieliśmy wyjść do kina dwie godziny temu, a ona nadal nie pojawiła się w domu. Od zayna wyszła, to pewne, bo z nim gadałem. Nie odbiera telefonu, może się coś stało?...

     Uhm, Harry mnie woła. Może już się czegoś dowiedział...
- I co? Wiesz coś?
- Niall, Tomlinson ją ma.
- C co?!

....

___________________

Mamy Next. Sorki, że krótki, ale brak weny i czasu :c <3. Od razu mówię, że nasz tygodniowy rozkład może być zarwany, bo Gosia ma truskawki, aj czereśnie i nie mamy czasu.

KOCHAM WAS I MAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIECIE CZEKAĆ!




//Klau

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 8: "W poszukiwaniu papierów..."

 TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ MOJEJ KOCHANEJ SONI, Z OKAZJI JUTRZEJSZYCH URODZINEK. KOCHAM CIĘ MISIA, STO LATEK ;*******
__________________________




*2 miesiące później - koniec wakacji*

*Oczami Abbey*

*W myślach*

     Więc niedługo początek roku szkolnego. Podsumowując tegoroczne wakacje, zdarzyło się dużo. Najpierw rozwód rodziców, potem przeprowadzka do Stylesa... Swoją drogą, nadal go nienawidzę. Toleruję go tylko ze względu na mamę.

     Z tatą widziałam się zaledwie dwa razy. Odczuwam wrażenie, jakby mnie już nie chciał. Kiedy do niego dzwonię, nigdy nie ma czasu gadać, zawsze udaje mi się zamienić z nim tylko kilka słów. Nawet nie miałam okazji, żeby mu powiedzieć, że przyjeżdżam dziś, bo wszystkie moje dokumenty zostały u niego. Ale trudno... Dobrze, że mam klucze.

*oczami Harrego*

*W myślach*

     Co robić?... Co robić?... Zniszczyć wszystko, powiedzieć Abbey, co czuję, czy trwać dalej w związku z jej matką? A co jak powiem Abbey, ona mnie odrzuci, powie Caroline i stracę je obie? Cholera....
Abbey?...
Czy Caroline?...
Abbey?...
Czy Caroline?...
Mam taki mętlik w głowie....

*Oczami Nialla*

     -Harry? Harry?- Stukam w ramię brata, ale nie reaguje.- Harry do cholery! - nadal nie słyszy. Jest w swoim własnym świcie. Brawo, Styles, nie ma to jak rozmyślanie nad puszką piwa.
.
.
.
Ej, on coś ćpał? Wygląda, jakby był na haju...
-HARRY!
- Co? Co jest? Co się dzieje? - O, obudził się książę.
- To ja się pytam, co się dzieje. z 5 minut wcale nie kontaktowałeś. Wyglądasz, jakbyś był na haju. Znów ćpasz?
- Nie, skończyłem z tym.
- Więc o co chodzi?
-Ehhhhhh - westchnął i opowiedział mi historię swojego zakochania. Słuchałem tego z zadziwieniem, i może to śmiesznie zabrzmi, ale miałem oczy jak pięciozłotówki.

*W myślach*

     I teraz wiem, dlaczego chodzi taki struty. Ja pierdole, on to zawsze musi mieć jakieś durne przygody. I weź go teraz pociesz.... Najciekawsze jest to, że Zayn też się buja w Abbey, a Harrego ona chyba nadal nienawidzi... Ale nie mam serca mu tego powiedzieć... Jeszcze się załamie, albo co gorsza wpadnie w jakąś depresję...

*Oczami Abbey*

    No dobra. Jestem już u ojca, ale gdzie szukać tych pieprzonych świadectw i innego gówna? Na pierwszy ogień pójdzie komoda w salonie. O, tak. To dobry pomysł.

     To album ze zdjęciami. O, to może to? Nie, to tylko teczka z jakimiś papierami od samochodu, szukamy dalej... Cholera! W tym domu nic nie ma! Wszystkie szafki już przeszukałam, bezskutecznie. Zaraz... Jest jeszcze gabinet taty. Tam musi to być.

    Ubezpieczenia, jakieś gwarancje... Teczki z umowami... Nie, to nie ta szuflada. Może to w tej na kluczyk? Hmm. Zamknięte... Gdzie może być ten klucz? Zaraz, zaraz... Ojciec zawsze nosił jakiś w portfelu. A portfel
chyba był na sofie w salonie...

     Tak! Jest! Teraz trzeba sprawdzić czy pasuje. Tak!!! Pasuje! Hm... Papiery z rozwodu, jakaś książeczka wojskowa, czy coś takiego... Akt czyjegoś urodzenia... Zaraz, akt urodzenia...  Nazwisko ojca: Collins. O, chyba mój akt urodzenia. Dobra, może się przyda.

     Wrzuciłam go do torebki i szukam dalej... O, mam! Teczka "Szkoła Abbey" To musi być to! Jest, nareszcie! Dobra, koniec tych ekscytacji, ogarniam tu i wracam do domu :P

*2 godziny później*

*W domu*

     Zjadłam kolację, przebrałam się i zaczęłam ogarniać rzeczy do szkoły. 14 zeszytów.. jest! Długopisy kupione, piórnik, torba i inne takie.. leżą w szafie. Papiery... A właśnie, papiery. Sięgnęłam po teczkę. Dobra, tu jest świadectwo, stara legitymacja.. i to chyba wszystko. Nagle z teczki wypadło coś jeszcze. Ach, to mój akt urodzenia. Pójdę na dół i włożę go do reszty takich dokumentów.

     Zaraz... to nie jest mój akt urodzenia... Nazwisko ojca rzeczywiście brzmi James Collins, ale przecież jest wyraźnie napisane: Płeć dziecka: Chłopiec.. Chwila, nazwisko matki brzmi... Styles! Kojarzę coś, próbuję odszukać w pamięci to nazwisko... Styles, Styles! Styles! Nie, to nie może być prawda.... Imię dziecka, gdzie tu do cholery jest imię dziecka?! Jest! Harold... Harold.... Nie to jednak nie on... Ale zaraz, stop! Harold, to przecież Harry... Cholera, co teraz? Powiedzieć jemu, mamie? To na 100% on? Hm... Tu jest coś przypięte, jakaś koperta... A w niej... zdjęcia. Cholera, to dziecko to mała wersja Harrego.... Czyli to jednak on!

     Dobra, dość wrażeń, idę się przejść. Ja pierdole, pada... Ale w
sumie, co to przeszkadza?

***

     Łażę po tym parku już kilka godzin, jestem cała mokra i mi zimno, ale nie wracam. Może dostanę jakiegoś zapalenia płuc, pójdę do szpitala i wyrwę się na trochę z tego domu wariatów? Stoję opierając się o drzewo i pozwalam swobodnie płynąć łzom. Właściwie czemu płaczę? Nie wiem. To i żyletka to najlepszy sposób wyrażania emocji..

     Właśnie, żyletka. Może mam jakąś w kieszeni? Jest! Mój srebrny skarb. Siadam na mokrej ziemi, w wygodniejszej pozycji. To, że jest mokro nie robi mi zbytniej różnicy, sama ociekam wodą. Podwijam bluzę, pierwsza kreska, pierwszy ból. I już mi jakoś lżej na duszy. Patrzę jak krople krwi mieszają się z deszczem i chwilę skupiam na tym uwagę. Nagle z zamyślenia wyrywa mnie głos..


*Oczami Zayna*

     -Znowu to robisz...- powiedziałem widząc ją siedzącą pod drzewem i tnącą się.
-C co? Zayn, co ty tu robisz?- powiedziała przestraszona.
- Wracałem ze sklepu. Chodź, zabieram cię do siebie.




*Rano*

*Oczami Abbey*

     Opowiedziałam Zaynowi cała historię. Swoją drogą.. Ciekawe, czemu on mnie zawsze słucha tak z zaciekawieniem?.. Nieważne. Wracam do domu. Czas rozmówić się z tym lokowatym.

     Zdążyłam wyjść z domu Zayna, przejść kilka metrów, aż poczułam jak ktoś jedną ręką przytrzymuje mnie w talii, żebym nie uciekła, a drugą zakrywa mi twarz jakąś ścierką o jakimś dziwnym zapachu.
- Ty pójdziesz z nami. - usłyszałam głos, powoli tracąc przytomność...

_______________
I mamy next! Przepraszam, że tak późno, ale miałam ciężki tydzień w szkole :* Mam nadzieję, że wybaczycie, i że miło się czytało. Kocham Was!!! Klau :***


wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 7: "Przyjaciel przyjaciela, który okazał się też moim przyjacielem"




Ten rozdział dedykuję dwóm wspaniałym osóbkom - Soni i Nat <3 Kocham was, dziewczyny ;****
_______________


*oczami Nialla*

                - Jestem umówiony z kumplem. Nie martw się. Jest spoko. Spokojnie... nie płacz już...
- Ok, ale pozwolisz, że szybko sie ogarnę?
- Jasne, czekam na dole.

*oczami Abbey*

                Poszłam szybko w kierunku szafy i szybko zmieniłam swój strój. Nie miałam głowy na robienie makijażu, więc tylko niedbale spięłam włosy w kucyk i byłam gotowa wychodzić. Chwyciłam torbę, założyłam buty i zeszłam na dół. 



            



*oczami Nialla*

             Poszedłem na dół i usiadłem na kanapie, podczas gdy Abbey sie przygotowywała. W zamyśleniu wpatrywałem się w ekran mojego telefonu, odpisując na wiadomość.



                
               



               Odkładając telefon do kieszeni spodni, poczułem jak kanapa ugina się pod dodatkowym ciężarem. Spojrzałem w lewo, chcąc dowiedzieć się, kto obok mnie usiadł. Spostrzegłem mojego brata, Hazzę. Odetchnąłem głęboko i zacząłem rozmowę:
- Co ty do cholery wyczyniasz?. Jesteś z Caroline i przystawiasz się do jej córki. Jedna to dla ciebie za mało?! - poniosły mnie nerwy i krzyknąłem.
- Nie krzycz, debilu! - powiedział Harry.
- To może mi wytłumacz, co ty odpierdalasz?
- …

                Nagle w drzwiach stanęła Abbey, ale szybko odwróciła się i usłyszałem tylko trzask drzwi... Zerwałem się z sofy i zacząłem biec po schodach za nią. Kolejny trzask drzwi. Ehm, zamknęła się w łazience. Podszedlem i cichym głosem powiedziałem do postaci znajdującej się za drewnianą barierą.
- Mała, otwórz... Co się stało?
- Nic… Zapomniałam czegoś z łazienki.. Idziemy już?
- Jasne. Myślałem, że coś się stało..
-Nie, nie martw się...
- Abbey.. Proszę, powiedz…
-Idziemy?·- Mała, odpowiedz.
- Idziemy, czy nie? Dalej będziesz mnie męczył? -powiedziała, po czym wyszła z łazienki
- Tylko się o ciebie martwię.... Dobrze, już się nie będę odzywał.
-Ok..-powiedziała i uśmiechnęła się

                Jak powiedziałem, tak też zobiłem. Nie odezwałem się, tylko posłałem jej lekki uśmiech. W końcu wyszliśmy. Przez chwilę szliśmy chodnikiem i byliśmy na miejscu.

*oczami Abbey*
               
                Cały czas zachodziłam w głowę, czemu Niall nie odzywa się ani słowem. W końcu zapytałam, o to, o czym myślałam:
- Niall, czemu nic nie mówisz?
-A jakoś tak...
-No, ale powiedz, czemu?·- Powiedziałem, że nie będę się odzywał. Przytaknęłaś, więc siedzę cicho.
-Oj, przestań...
- Sama chciałaś, a teraz marudzisz.
- Przestań zachowywać się jak dziecko... Poza tym... Stoimy przed drzwiami jakiegoś domu od pięciu minut i kłócimy się o głupoty... Jesteśmy już?·- Przestanę, jeśli mi powiesz, co się stało w domu.
-On się do mnie dobierał, rozumiesz? -Powiedziałam z trudem powstrzymując łzy.
-Wiem... Ale wybiegłaś z pokoju, wtedy, kiedy próbowałem się dowiedzieć, czemu. Nie do końca cię rozumiem...
- Nie chce mieć z tym facetem nic wspólnego...
- Shh... Mała... Nie płacz...
- A wy długo będziecie tak stać? Zapraszam do środka.- Nagle usłyszałem głos przyjaciela za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem Zayna.
-Siema! Stary, przepraszam za spóźnienie, ale musieliśmy coś jeszcze załatwić...
- Spoko, nie ma sprawy... Zapraszam do środka -powiedział Zayn i odciągnął mnie ręką, kiedy chciałem wejść do środka.
-Panie przodem. - rzucił i posłał uśmiech w stronę Abbey, na co ona odpowiedziała rumieńcem.


*oczami Abbey*
Jej… On jest taki słodki… Te jego oczy… Uśmiech... Ogólnie cały on… Jest taki boski… Zazdroszczę jego dziewczynie. Chciałabym go przytulić… Ale to chyba za wcześnie, znamy się od 2 minut. Chociaż w sumie jemu to chyba nie przeszkadza. Otarł mi łzy z policzka, przytulił opiekuńczo i powiedział mi cicho do ucha:
- Nie płacz, wszystko będzie dobrze.
- Mhm… Mam nadzieję. – Odpowiedziałam oblewając się rumieńcem i mocniej wtuliłam się w jego silne ramiona.

***
Graliśmy w butelkę już chyba ze dwie godziny. Ciągle się śmialiśmy i zdążyliśmy się lepiej poznać. Dowiedziałam się, że Zayn nie ma dziewczyny, że jego rodzice mieszkają w Stanach… No właśnie… Jego rodzice…
W pewnej chwili spostrzegłam na jego szafce nocnej zdjęcie ślubne jego rodziców. Przypomniałam sobie o takim samym zdjęciu na komodzie w mojej sypialni, w starym domu…
Nie wytrzymałam. Po prosty wstałam i wybiegłam stamtąd. Moim celem była łazienka, nie znalazłam jej jednak, więc uciekłam na balkon.

Stałam tam dłuższą chwilę, opierając się o metalową barierkę. Nagle poczułam czyjeś dłonie, obejmujące mnie w talii. Krzyknęłam i odskoczyłam jak oparzona, dając „napastnikowi” w twarz… Przypomniała mi się sytuacja z Harrym…
- Maleńka, to tylko ja… Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć – Powiedział miękkim głosem Zayn, żeby mnie uspokoić.
- Ja… nie… Zayn, nie chciałam… - wyjąkałam.
- Ciii… Nic mi nie jest… Co się stało?
- N… Nie chcę o tym gadać..
- Dobrze, chodź do domu… spokojnie…
- M… Mhm…

*oczami Zayna*

Nie mogę patrzeć, jak ona tak płacze. Niall z kimś gada przez telefon, ona płacze… A ja zdezorientowany stoję na środku pokoju. Próbowałem ją przytulić, ale mnie odepchnęła. Więc stoję i się na nią patrzę, nie mogąc nic zrobić. 

Z zamyślenia wyrywa mnie, Niall, który przypadkiem wpadł na mnie podchodząc do Abbey. Zacząłem przysłuchiwać się ich rozmowie.
- Mała, zróbmy tak… Zostaniesz tu na noc, nie musisz wracać do domu… Zayn się tobą zaopiekuje – powiedział, cmoknął ją w czoło i wychodząc powiedział do mnie:
- Mogę na ciebie liczyć, bro?

Przytaknąłem mu kiwnięciem głową. Pożegnaliśmy się uściskiem dłoni i Niall poszedł. Podszedłem do Abbey i delikatnie ją przytuliłem. Tym razem nie odrzuciła mojego dotyku, tylko wtuliła się we mnie jeszcze bardziej. Płakała w moich ramionach ze dwie godziny i usnęła. Ułożyłem ją powoli na łóżku, po czym upewniając się czy na pewno śpi, wyszedłem z pokoju. 

Spojrzałem na zegarek: 23.20, stwierdziłem, że załapię się jeszcze na końcówkę meczu, więc włączyłem telewizor. Trafiłem na moment, gdzie akurat piłkarze schodzili z murawy, więc zrezygnowany zaraz go wyłączyłem. Poszedłem do kuchni i zrobiłem 2 herbaty. Wziąłem kubki w dłonie i postanowiłem jeden postawić przy łóżku Abbey, na wszelki wypadek, jakby się obudziła. Zastałem ją skuloną w kłębek i płaczącą.  

Postawiłem kubki na szafce i wreszcie zapytałem, co się stało.

*oczami Nialla*

Wróciłem do domu i napotkałem Harrego. Od razu zilustrowałem go pogardliwym wzrokiem i miałem już iść do siebie, ale postanowiłem z nim pogadać.
- Powiesz mi wreszcie, co się z tobą dzieje? – rzuciłem, ale zaraz potem zobaczyłem, że jest kompletnie pijany. Stwierdziłem, że dalsza rozmowa nie ma sensu, więc odprowadziłem go do łóżka i sam się położyłem.

*oczami Abbey*

                Nie wiem, po co, ale opowiedziałam mu wszystko. Kiedy pomyślał, że już śpię i ułożył mnie na łóżku. Niepewnym głosem zapytałam:
- Zayn, zostaniesz?
- Dobrze, spokojnie… - powiedział i po chwili wsunął się pod koc tuż obok mnie. Wtuliłam się w jego tors i nie wiedząc, kiedy – zasnęłam.

_______________________

Hejo! Jak się podoba? Liczę na komentarze. Chyba jest wystarczająco długi. Kocham was <3333 Klau ;3