~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zayn popatrzył mi prosto w oczy, otarł łzę spływającą po moim policzku i przytulił mnie mocno. Poczułam się tak błogo w jego ramionach...
-Chodźmy do mnie... Przygotuję szybką kolację i pooglądamy jakiś film. Co ty na to ?
- Nie, wiesz... Muszę wracać do domu, poza tym nie mam ze sobą żadnych rzeczy... To chyba nie wypali, nie dzisiaj.-Kto, jak to, ale my sobie nie poradzimy ??? - chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę mojego apartamentowca.
Chwilę później byliśmy na miejscu. Przebrałam się, wzięłam jakieś pierdoły, kosmetyki i wróciłam do Zayna, który siedział z Niallem na kanapie, w salonie.
-Miło mi cię widzieć, Abbey... - rzucił Niall ucieszony.
-Hej ;) Mi też, ale nie zabawimy zbyt długo, bo my idziemy. Może pójdziesz z nami ?
-Nie, wiesz... Pozostawię was samych... Pewnie szykuje się romantyczny wieczór.- uśmiechnął się
- No chodź. -zachęcał go Zayn- zabierz swoją nową sympatię i rusz się z kanapy...
-Masz dziewczynę ?! -zapytałam zdziwiona
-Oj, tam od razu dziewczynę... To tylko koleżanka...
-Dobra, dobra ja swoje wiem... -puściłam oczko do Zayna
Niall chwycił za telefon i zadzwonił do Patty, bo tak nazywała się jego nowa wybranka serca i umówił się z nią niedaleko. Wyszliśmy, a chwilę później dołączyła do nas owa dziewczyna... Wydawała się miła. Kiedy dotarliśmy do celu chłopcy przygotowywali kolację, a my w tym czasie poplotkowałyśmy. Patricia okazała się naprawdę wspaniałą osobą. Ona też kocha muzykę i sztukę jak ja. Wiedziałam, że wkrótce się za przyjaźnimy. Zayn i Niall naryli stół i zaprosili nas do jedzenia. Muszę przyznać, że było naprawdę smaczne. Potem obejrzeliśmy film, aż w końcu Patty i Nialler stwierdzili, że już pójdą. Odprowadziliśmy ich, a kiedy drzwi się zamknęły Zayn wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, po czym rzucił na łóżko i zaczął namiętnie całować. Spędziliśmy upojną noc.
Rano obudził mnie dźwięk esemesa. Zayn jeszcze spał.Odczytałam, odłożyłam telefon, ale nie mogłam zasnąć. Już było tak dobrze, a tu nagle pojawia się on i cała konstrukcja
w mojej głowie runęła.
Wstałam, ubrałam się i w miarę ogarnęłam, po czym zaczęłam robić śniadanie. Jakiś czas później Zayn się obudził. Zjedliśmy śniadanie i zaproponował spacer. Posłusznie się zgodziłam. Pochodziliśmy chwilę po parku, a potem wybraliśmy się na kawę. Czas mijał szybko. Zanim się obejrzałam było już południe, a przecież miałam jechać do Louisa.
- Muszę już iść. - powiedziałam zasmucona
- Ale dlaczego ???
- Zaczęłam nową pracę... Codziennie ok. siódmej jeżdżę za miasto do takiego staruszka... Sprzątam mu, gotuję i takie tam...
-Aha... To może cię zawiozę ???
- Nie, nie ma takiej potrzeby... Pojadę autobusem...
- No, dobrze to idź. - pożegnał mnie soczystym buziakiem w usta.
***
Weszłam do domu, zjadłam coś na szybko i znowu wyszłam. Nie zdążyłam zobaczyć się z mamą, a szkoda, bo dawno nie rozmawiałyśmy. Szczerze mówiąc nadal mam za złe, że zostawiła tatę, dla Harrego, ale wiem, że jemu na prawdę na niej zależy. Ponownie chwyciłam za torbę i wyszłam. Poszwędałam się chwilę po galerii handlowej, potem pochodziłam po parku i po Tower Bridge, a potem dotarłam na przystanek autobusowy. Wsiadłam w pierwszy lepszy jadący w tamtą stronę i po czterdziestu minutach byłam za miastem. Drzwi były zamknięte, a na pukanie nikt nie odpowiadał, więc straciłam dość dużo czasu na szukanie kluzy w torebce. Kiedy już je znalazłam i weszłam do środka natknęłam się na łysych typów w garniturach i okularach słonecznych. Louis właśnie dawał im spory zapas "towaru", a oni jemu gruby hajs. Wiedziałam już co jest grane. Ominęłam go i usiadłam w salonie, na kanapie i jak gdyby nigdy nic oglądałam telewizję. Po chwili przyszedł Louis. Wtedy wybuchnęłam.
*oczami Louisa*
Zaczęła z niewiadomych powodów się na mnie wydzierać, jakbym zrobił coś strasznego.
-Co to miało być ?! Obiecałeś mi, że z tym skończysz ! Że będziemy razem szczęśliwi i wolni i że nie będziemy musieli się już ukrywać...
- O co ci chodzi, mała... To tylko interesy... Twój Harry jest prezesem firmy, a ja sprzedaje dragi.... W czym widzisz problem ???
- Nie, no nie ma żadnego problemu... Powiem Ci o po raz ostatni... Jeżeli z tym nie skończysz, to będzie koniec !

Pomyślałem jak to załagodzić i po chwili rzuciłem ją na kanapę i zacząłem rozbierać.
*oczami Abbey*
Hmmm... Sex na zgodę ? Ne tym razem... Przez głowę przewijało mi się tysiące myśli... Nie mogłam kochać się z Louisem, skoro poprzedniej nocy obiłam to z Zaynem... To wszystko jest za trudne... Muszę to jakoś zakończyć... Odepchnęłam go z całej siły i ubrałam to, co ze mnie zdjął... Chwyciłam za torbę i wybiegłam z domu. Doszłam do przystanku autobusowego i dowiedziałam się, że następny autobus będzie na półtorej godziny. Zadzwoniłam więc do Harrego i poprosiłam, żeby po mnie przyjechał. Tak też się stało. Drogę przebyliśmy w milczeniu. Potem także się nie odzywałam weszłam do domu, poszłam do swojego pokoju i zamknęłam się.
*oczami Harrego*
Co się z nią dzieje ? Nie wiem, ale na pewno to nie jest nic dobrego...
- Niall ?!
-No, co tam ??
-Mam prośbę...
Wytłumaczyłem mu o co chodzi, a ten posłusznie zrobił co mu kazałem.
*oczami Niall*
Zapukałem do drzwi jej pokoju. Nikt nie odpowiadał, więc wszedłem bez pozwolenia. Abbey leżała na łóżku.
- Przyszedłem z herbatą... Masz ochotę ???
-Nie, dzięki... Wolę posiedzieć w samotności i porozmyślać...
-Oj, tam... Wiesz, że zawsze możesz mi się wygadać i liczyć na pełne zrozumienie.
-No, więc tak...
***********
No i mamy next ;3 Przepraszamy, że nie było nas tak długo, ale odnalezienie się w gimnazjum wymaga czasu i nie jest wcale takie łatwe, jak się wydaje ;) Czekajcie na następnego nexta, a będzie niebawem ;)
Klaugosia <3