sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 5: "Nieznajomy powiernik"

*oczami Abbey*
-Jak mogłeś ? Jak mogłeś rozwalić moją rodzinę ??? Gdybyś się nie pojawił wszystko byłoby w normie- wykrzyczałam
Odwróciłam się i pobiegłam do najdalej oddalonego pomieszczenia. Trafiłam akurat na łazienkę. Klapnęłam zrezygnowana na podłogę i zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem.
*w myślach*
    "Podsumowując tata i mama rozstali się już na dobre, a szanse na to, że znowu będą razem są zerowe. Będę teraz mieszkać z jakimś obym facetem, który co wieczór będzie obściskiwał moją matkę na sofie przed telewizorem, a ja zostawiona i zdana sama na siebie będę pocieszać się żyletką i butelką czystej... A jak będę wyglądała za 20 lat ? Będę żebrała 2,50 na piwo pod monopolowym, jeżeli wcześniej przypadkiem się nie zarżnę..."
    Usłyszałam trzask drzwi, co wyrwało mnie z zamyślenia. Wydawało mi się, że głosy ucichły i że w domu nikogo nie ma. Uchyliłam drzwi i zerknęłam przez szczelinę. Rzeczywiście, dom był pusty, żadnych oznak życia. Poczułam, że przez moje żyły przepłynęła kropelka spokoju. Podniosłam się z podłogi i rozejrzałam po łazience. Była dosyć ładna. Spojrzałam w lustro i pomyślałam głośno:
- Jestem silna... Jestem twarda... Nie pokażę słabości... -Wyszłam z łazienki z podniesioną głową.
Na przedpokoju leżały moje walizki i pudełka z rzeczami. Stwierdziłam, że skoro nikogo nie ma to mam okazję zobaczyć dom. Zaczęłam od końca... Salon z przeszkloną ścianą, z pieknym widokiem Londynu. Wielka kanapa i kino domowe. wyszłam i ruszyłam dalej. Kuchnia była wielka z jasnymi meblami i ogromem świeżych ziół w kolorowych doniczkach poustawianych na blacie. Z okna wpadały tonące z wielkim pomieszczeniu, ostatnie promienie słońca. Szłam dalej. Uchyliłam drzwi, ale szybko, z trzaskiem je zamknęłam. W małym, zielonym pokoju na wielagachnym łożu ktoś leżał. Jak najszybciej chciałam się stamtąd oddalić, ale przeszkodził mi głos:
- Hej ! Zaczekaj !
-Yyy.. - Zająknęłam się 
Moim oczom ukazał się niebieskooki blondyn.
-To ty jesteś Abbey ? Hazza wspominał, że wpadniesz..
-Eee...- Nadal byłam zaskoczona.
- No tak.. Nie przedstawiłem się.. Jestem Niall Horan, przyrodni brat Harrego. Wspominał, że przyjedziesz....
- Aha... Tak, jestem Abbey. Przyjechałam przed chwilą, a oni gdzieś wyszli - mówiąc to moje plecy przeszył zimny dreszcz... 
-Chodź, pokażę ci twój pokój i zaniosę rzeczy. 
-Dziękuję - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. 
Słodki blondas zaprowadził mnie do pokoju. Pomieszczenie było odjechane. Ściany tonące w morskim błękicie, białe meble i wielkie drzwi, za którymi krył się malutki balkon. Powoli rozpakowywałam rzeczy i nawet nie zauważyłam kiedy chłopak zniknął. Nagle usłyszałam, że ktoś wraca do domu. Zamknęłam drzwi. Kiedy ich nie było na chwilę zapomniałam o tym wszystkim, a nawet spodobało mi się to mieszkanie... O boże... Rzuciłam walizki na bok i udałam się na tarasik. Usiadłam skulona na nagrzanych kafelkach...
- Ty też tutaj siedzisz ?- usłyszałam 
Był to Niall. On także siedział i rozmyślał. 
- Tak... Sama nie wiem co robić...- westchnęłam. 
Opowiedziałam chłopakowi całą historię. Nie znałam go. Wiedziałam raptem jak ma na imię a w 10 minut stał się moim największym powiernikiem... Potrzebowałam się po prostu komuś wygadać i padło właśnie na niego... Od razu zrobiło mi się lżej, a nawet przez chwilę czułam się od tego wszystkiego wolna, ale szybko wróciłam na ziemię... Moja twarz znowu posmutniała i schowała się w dłoniach. Gorzko zapłakałam. Niall spojrzał na mnie i rzekł:
-Wiesz ? Ja chyba wiem, jak ci pomóc...  

3 komentarze:

  1. Cudo, cudo, cudo i jeszcze raz CUDO!!! *.* Czekam na NEXT!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. omg *.* Dlaczego zatrzymałas się w tym momencie?! Dawaaaj mi tu nexta :DD Rozdział cudowny! szkoda, że krótki ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. Boze! czemu zatrzymałaś się akurat tutaj?! dajesz nexta!!!! SZYBKOOOOOOO!!!! LOVE YOU :* ♥♥

    OdpowiedzUsuń