sobota, 27 września 2014

Rozdziaał 15: Sex na zgodę...

 



   
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


      Zayn popatrzył mi prosto w oczy, otarł łzę spływającą po moim policzku i przytulił mnie mocno. Poczułam się tak błogo w jego ramionach...
-Chodźmy do mnie... Przygotuję szybką kolację i pooglądamy jakiś film. Co ty na to ?
- Nie, wiesz...  Muszę wracać do domu, poza tym nie mam ze sobą żadnych rzeczy... To chyba nie wypali, nie dzisiaj.
-Kto, jak to, ale my sobie nie poradzimy ??? - chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę mojego apartamentowca.

    Chwilę później byliśmy na miejscu. Przebrałam się, wzięłam jakieś pierdoły, kosmetyki i wróciłam do Zayna, który siedział z Niallem na kanapie, w salonie.
-Miło mi cię widzieć, Abbey... - rzucił Niall ucieszony.
-Hej ;) Mi też, ale nie zabawimy zbyt długo, bo my idziemy. Może pójdziesz z nami ?
-Nie, wiesz... Pozostawię was samych... Pewnie szykuje się romantyczny wieczór.- uśmiechnął się
- No chodź. -zachęcał go Zayn- zabierz swoją nową sympatię i rusz się z kanapy...
-Masz dziewczynę ?! -zapytałam zdziwiona
-Oj, tam od razu dziewczynę... To tylko koleżanka...
-Dobra, dobra ja swoje wiem... -puściłam oczko do Zayna

     Niall chwycił za telefon i zadzwonił do Patty, bo tak nazywała się jego nowa wybranka serca i umówił się z nią niedaleko. Wyszliśmy, a chwilę później dołączyła do nas owa dziewczyna... Wydawała się miła. Kiedy dotarliśmy do celu chłopcy przygotowywali kolację, a my w tym czasie poplotkowałyśmy. Patricia okazała się naprawdę wspaniałą osobą. Ona też kocha muzykę i sztukę jak ja. Wiedziałam, że wkrótce się za przyjaźnimy. Zayn i Niall naryli stół i zaprosili nas do jedzenia. Muszę przyznać, że było naprawdę smaczne. Potem obejrzeliśmy film, aż w końcu Patty i Nialler stwierdzili, że już pójdą. Odprowadziliśmy ich, a kiedy drzwi się zamknęły Zayn wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, po czym rzucił na łóżko i zaczął namiętnie całować. Spędziliśmy upojną noc.

    Rano obudził mnie dźwięk esemesa. Zayn jeszcze spał.
Odczytałam, odłożyłam telefon, ale nie mogłam zasnąć. Już było tak dobrze, a tu nagle pojawia się on i cała konstrukcja
w mojej głowie runęła.

     Wstałam, ubrałam się i w miarę ogarnęłam, po czym zaczęłam robić śniadanie. Jakiś czas później Zayn się obudził. Zjedliśmy śniadanie i zaproponował spacer. Posłusznie się zgodziłam. Pochodziliśmy chwilę po parku, a potem wybraliśmy się na kawę. Czas mijał szybko. Zanim się obejrzałam było już południe, a przecież miałam jechać do Louisa.
- Muszę już iść. - powiedziałam zasmucona
- Ale dlaczego ???
- Zaczęłam nową pracę... Codziennie ok. siódmej jeżdżę za miasto do takiego staruszka... Sprzątam mu, gotuję i takie tam...
-Aha... To może cię zawiozę ???
- Nie, nie ma takiej potrzeby... Pojadę autobusem...
- No, dobrze to idź. - pożegnał mnie soczystym buziakiem w usta.

***

     Weszłam do domu, zjadłam coś na szybko i znowu wyszłam. Nie zdążyłam zobaczyć się z mamą, a szkoda, bo dawno nie rozmawiałyśmy. Szczerze mówiąc nadal mam za złe, że zostawiła tatę, dla Harrego, ale wiem, że jemu na prawdę na niej zależy. Ponownie chwyciłam za torbę i wyszłam. Poszwędałam się chwilę po galerii handlowej, potem pochodziłam po parku i po Tower Bridge, a potem dotarłam na przystanek autobusowy. Wsiadłam w pierwszy lepszy jadący w tamtą stronę i po czterdziestu minutach byłam za miastem. Drzwi były zamknięte, a na pukanie nikt nie odpowiadał, więc straciłam dość dużo czasu na szukanie kluzy w torebce. Kiedy już je znalazłam i weszłam do środka natknęłam się na łysych typów w garniturach i okularach słonecznych. Louis właśnie dawał im spory zapas "towaru", a oni jemu gruby hajs. Wiedziałam już co jest grane. Ominęłam go i usiadłam w salonie, na kanapie i jak gdyby nigdy nic oglądałam telewizję. Po chwili przyszedł Louis. Wtedy wybuchnęłam.

*oczami Louisa*

Zaczęła z niewiadomych powodów się na mnie wydzierać, jakbym zrobił coś strasznego.
-Co to miało być ?! Obiecałeś mi, że z tym skończysz ! Że będziemy razem szczęśliwi i wolni i że nie będziemy musieli się już ukrywać...
- O co ci chodzi, mała... To tylko interesy... Twój Harry jest prezesem firmy, a ja sprzedaje dragi.... W czym widzisz problem ???
- Nie, no nie ma żadnego problemu... Powiem Ci o po raz ostatni... Jeżeli z tym nie skończysz, to będzie koniec !

Pomyślałem jak to załagodzić i po chwili rzuciłem ją na kanapę i zacząłem rozbierać.

*oczami Abbey*

Hmmm... Sex na zgodę ? Ne tym razem... Przez głowę przewijało mi się tysiące myśli... Nie mogłam kochać się z Louisem, skoro poprzedniej nocy obiłam to z Zaynem... To wszystko jest za trudne... Muszę to jakoś zakończyć... Odepchnęłam go z całej siły i ubrałam to, co ze mnie zdjął... Chwyciłam za torbę i wybiegłam z domu. Doszłam do przystanku autobusowego i dowiedziałam się, że następny autobus będzie na półtorej godziny. Zadzwoniłam więc do Harrego i poprosiłam, żeby po mnie przyjechał. Tak też się stało. Drogę przebyliśmy w milczeniu. Potem także się nie odzywałam weszłam do domu, poszłam do swojego pokoju i zamknęłam się.

*oczami Harrego*

Co się z nią dzieje ? Nie wiem, ale na pewno to nie jest nic dobrego...
- Niall ?!
-No, co tam ??
-Mam prośbę...
Wytłumaczyłem mu o co chodzi, a ten posłusznie zrobił co mu kazałem.

*oczami Niall*

Zapukałem do drzwi jej pokoju. Nikt nie odpowiadał, więc wszedłem bez pozwolenia. Abbey leżała na łóżku.
- Przyszedłem z herbatą... Masz ochotę ???
-Nie, dzięki... Wolę posiedzieć w samotności i porozmyślać...
-Oj, tam... Wiesz, że zawsze możesz mi się wygadać i liczyć na pełne zrozumienie.
-No, więc tak...

***********

No i mamy next ;3 Przepraszamy, że nie było nas tak długo, ale odnalezienie się w gimnazjum wymaga czasu i nie jest wcale takie łatwe, jak się wydaje ;) Czekajcie na następnego nexta, a będzie niebawem ;)
Klaugosia <3






środa, 27 sierpnia 2014

Nominacje i te sprawy ;3

    Otóż... Nasz blog został nominowany do Liebster Blogger Award ! Nominowała nas Sonia, czyli włascicielka bloga Love is blind i jesteśmy mega, mega, mega szczęśliwe z tego powodu i również nominujemy dwa blogi., mianowicie :

http://show-me-how-to-ride.blogspot.com
http://storyofmylife-fanfiction.blogspot.com

    Jednakże, żeby nominacje była taka jak trzeba, to musimy odpowiedzieć na kilka pytań od Sonii:

1. Ulubiony kolor?
2. Masz jakieś hobby?
3. Czy Twój styl (ubiór, itp.) określa muzykę jakiej słuchasz?
4. Masz marzenia? Co robisz by je spełnić?
5. Uprawiasz jakiś sport?
6. Ulubiony film?
7. Najlepsze wspomnienie?
8. Skąd jesteś?
9. Do jakiej szkoły uczęszczasz?
10. Masz zwierzątko?


Odpowiedzi:
(K- Klaudia G-Gosia O-Obie)

1. K:Zielony G:Różowy (krejzi...xd)
2. K: Rysowanie G:Śpiewanie
3. O:Taggg ;3
4. O:Zbieramy kasę na koncert 1D
5. K: Nie, bo nie mogę G:Gram w siatkówkę
6. O: akademia Wampirów <3 <3 <3
7. K: Odpały z Gosią ^^ G: Odpały z Klaudią ^^
8. O: Język polski
9. O: Zajebistej ;) A tak na prawdę to do gimbazy..xd
10. K: Koteła, Zosię ^^ G: Pieseła, Kazimierza <3 ;***

Nasze pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Zwierzę ? Jak ma na imię ???
4. Ulubiona potrawa?
5. Nalesniki. czy placki?

    Jeszcze raz dziękujemy za nominację i zapraszamy do czytania ;) <3 Klaugosia ^^







środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 14: "Zacznijmy od nowa"



     Był słoneczny dzień, więc podróż zatłoczonym autobusem miejskim nie była wcale przyjemna, ale zawsze lepsza niż siedzenie w samotności w domku, za miastem. Po pół godziny byłam na miejscu.
Postanowiłam od razu napisać do Zayna czy chce się spotkać.
 
     Po uzyskaniu jego odpowiedzi poszłam spacerkiem do domu, żeby się przebrać.
Weszłam, ale nikogo nie zastałam. Niall pewnie poszedł gdzieś ze znajomymi, mama na pewno jest w pracy, a Harry ? Nie mam pojęcia, ale mam to gdzieś.

    Udałam się do pokoju i przebrałam się. Zrobiłam też makijaż, żeby zrobić wrażenie na Zaynie, a potem znowu wyszłam na miato. Kupiłam po drodze eklerki, bo stwierdziłam, że to pomoże mi go udobruchać...

 
*Oczami Zayna*

      Po odpisaniu jej na smsa opadłem ciężko na łóżko. Cholera... Kocham ją, ale co ona myśli, że może robić co chce, a ja jestem ze stali? Nie do końca wierzę już w to, że uda nam się razem..Ale... Powiedzmy, że dam jej szansę... Chcę ratować nas..

     Usłyszałem zgrzyt klucza w zamku. No tak, nadal ma zapasowe klucze. Z uśmiechem na ustach i pustką w sercu zszedłem na dół.

- Hej, mała.
 -Cześć... -odpowiedziała drżącym głosem- może przejdziemy sie do parku ?
 
     Spojrzałem na nią. Była taka przestraszona i zagubiona... Chwilę lustrowałem ją wzrokiem, ale nagle ocknąłem się.

- Tak, jasne. Powiedziałem i założyłem buty.
Idąc nic nie powiedziałem. Kiedy doszliśmy usiadłem na ławce i wtedy ona zaczęła się tłumaczyć:
- Zayn, ja... Ja cię kocham. - powiedziała po długim namyśle.
-Je ciebie też -odpowiedziełm- ale... Czy to ma sens ? Jeżeli ty będziesz nadal się mną tak bawić i manipulować moimi uczuciami, to ja się na to nie pisze..
- Zayn.. ja... nie.. nigdy więcej - łamał jej się głos
-Dobrze... Wybaczam Ci, ale wręcz nalegam żebyś powiedziała mi o wszystkim, co się dzieję... Wychodzę z założenia, że szczerość to podstawa w związku,więc opowiedz mi wszystko ...   


*Oczami Abbey*

-Ja... po prostu Harry ma problemy i chcę mu pomóc, ale nie wiem jak i strasznie mnie to męczy. - wymyśliłam na biegu..

- - - - - - - -

Mam problemy z bloggerem, więc dziś tylko tyle. 4 komy 》next

By
Klaugosia.
 

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 13: "Jedna chwila, jedna decyzja, milion zmian..."

Zanim zaczniesz czytać włącz muzyczkę, bo będzie Ci się milej czytało, a owa muzyczka dobrze pasuje do tego tekstu ;)  


    Moje oczy powoli zaszkliły się łzami, które powoli zaczęły spływać z kącików moich oczu... Świat jakby na chwilę się zatrzymał. Słyszałam odgłos spadających kropel na poduszkę... Nagle poczułam czyjś dotyk. Zayn oplótł mnie ramionami i wtulił w siebie. Miałam mętlik w głowie. Decyzja, którą przed chwilą podjęłam
i wizja mojej przyszłości z Zaynem rozpłynęły się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Lekko odsunęłam go od siebie i wyplotłam się z jego uścisku. Spojrzałam w jego oczy i znowu gorzko zapłakałam, po czym po prostu wyszłam z domu... Kiedy tylko poczułam powiew chłodnego, jesiennego wiatru zrobiło mi się trochę lepiej, jednak cały czas moje myśli kłębiły się w głowie niczym gęste, deszczowe chmury na niebie. Chwyciłam za komórkę i zadzwoniłam do Louisa.

*Oczami Louisa* 

    Wyszedłem właśnie spod prysznica, gdy nagle usłyszałem dźwięk telefonu. Co za niespodzianka... Dzwoni moje "kochanie"
-Cześć, księżniczko - wysiliłem się, żeby brzmieć na skruszonego, a jednocześnie szczęśliwego, że ją słyszę.
-Cześć. Możemy pogadać ? 
-Jasne. Kiedy i gdzie?
-Badź w Starbicks Cofee, za 15 minut.... Czekam... 
-Mhm. Pa, mała
Nie usłyszałem już ani słowa... Jak najszybciej ubrałem się, wsiadłem w samochód i pędziłem w kierunku kawiarni... Niech ta mała naiwna dziewczynka myśli, że mi na niej zależy...W międzyczasie zadzwoniłem do Payne'a, żeby wykonał za mnie dzisiejszą robotę.Minęła chwila, a byłem już na miejscu. Wszedłem do lokalu, rozejrzałem się... W kącie, przy stoliku siedziała ona...Postanowiłem być romantyczny. Podszedłem ją od tyłu, zasłoniłem oczy rękoma i delikatnym pocałunkiem w szyję się z nią przywitałem. Zająłem miejsce naprzeciwko niej i zapytałem:
- Więc po co chciałaś się spotkać?
-Kocham Cię...- powiedziała, a po policzkach słynęła jej łza
-Ej, mała ? Co się dzieje ?
 Podszedłem do niej i kciukiem otarłem łzę. Potem wtuliłem ją w siebie i po chwili namysłu wziąłem na kolana. 
-Chodź, pojedziemy do mnie i opowiesz mi o co chodzi, dobrze ?
- Możemy iść... ale nie chcę o tym gadać...
-Dobrze... Czego tylko zechcesz i... -urwałem
-Dokończ.. O co chodzi ?
-I przepraszam Cię za wszystko..
-Dobrze, wybaczam Ci, ale mam prośbę... Nie jedźmy do Ciebie... Będą wiedzieli gdzie jestem, będą mnie   szukać...
- O kim mówisz, słoneczko?
- O moim bracie... 
-Dobrze, pojedziemy za miasto, na moją działkę, co ty na to?
-Zgodzę się na wszystko byle jak najdalej stąd...
- Chodź. Ale już cichutko... nie płacz.
-Zabierz mnie stąd...
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy samochodem. Po chwili zasnęłam.
*Oczami Zayna*

   Siedziałem osłupiały w jej pokoju i wpatrywałem się w drzwi, którymi jeszcze przed chwilą wybiegła. Zacząłem rozglądać się po pokoju w nadziei, że zostawiła telefon i dowiem się co ją tak zdestabilizowało Ale nie. Chyba jednak go wzięła. Wyszedłem na balkon i odpaliłem papierosa. A miało być już wszystko dobrze - pomyślałem i walnąłem pięścią w ścianę.Chyba zrobiłem to odrobinkę za mocno, bo poczułem przeszywający na wskroś ból. Rozprostowałem palce i zobaczyłem sączącą się powoli krew. Pomyślałem, że może zrobić to co Abbey. Wziąć żyletkę i razem z krwią wypuścić z siebie złe emocje.Po chwili jednak uniosłem głowę w górę, popatrzyłem na pochmurne niebo i pomyślałem o niej... O jej dołeczkach w policzkach, kiedy się śmieje, o jej błysku w oczach kiedy chce zrobić coś szalonego, o jej nieziemskich ustach, które uwielbiałem pieścić... Nie, nie pozwolę, aby wszystko na czym tak bardzo mi zależy uciekło mi z rąk... Nagle zerwała się burza... Byłem już cały mokry, ale nie chciało mi się wracać do domu... Siedziałem na balkonie i myślałem o niej... O tym, co teraz robi, gdzie jest i co ja mam zrobić, aby naprawić to wszystko...

*Oczami Abbey* 

     Siedziałam na parapecie z kubkiem parującej herbaty i rozmyślałam. Louis gdzieś wyszedł, więc byłam tylko ja i moje myśli. Oczami wyobraźni wędrowałam od Zayna do Louisa. Myślałam o wspólnej przyszłości z każdym z nich. Przyszłość z Zaynem: typowa sielanka. Dom, dzieci, my szczęśliwi. Przyszłość z Louisem wyobrażałam sobie na wiele sposobów. Ja odwiedzająca go w więzieniu. Inny- ja i on uciekający i ukrywający się całe życie przed policją, i w końcu my- szczęśliwi, razem. Myślałam sobie, czy Louis byłby w stanie skończyć z tymi ciemnymi interesami i zacząć normalne życie.Ale teraz nie chcę już o tym myśleć. Jestem z Louisem i nie zamierzam tego zmieniać. Będzie dobrze, wszystko się jakoś ułoży...Wstałam, przeszłam się po pokoju, a moje myśli wciąż krążyły wokół Zayna. W głowie zakiełkowała mi pewna myśl...Może... Będę z oboma ? U boku jednego czułabym się bezpiecznie, a z drugim przeżywałabym szalone przygody... Sama nie wiem.To podłe -pomyślałam sobie- ale chyba
nie ma innego wyjścia... Zdecydowałam, że tak zrobię. Napisałam do Zayna, że dzisiejszą noc spędzę poza domem, ale jutro chciałabym się spotkać. Dopisałam, żeby się nie martwił. Wysłałam i rzuciłam telefon na łóżko. Padłam na miękki materac i zastanawiałam się gdzie podziewa się Lou.Po chwili zasnęłam. Obudziłam się rano, ale Louisa nie było obok mnie. Podniosłam się i ruszyłam do kuchni. Na blacie leżał talerzyk z jajecznicą, a obok niego karteczka: "Musiałem wyjechać na kilka dni... Wrócę w piątek. Klucze zostawiłem w szufladzie ze sztućcami. Kocham Cię Louis ♥". Zjadłam, a potem oglądałam telewizję, opalałam się w ogródku, a potem z nudów wsiadłam w autobus i wróciłam do Londynu...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Joł Joł Joł xD 

Mamy nadzieję, że się podoba... Komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie, bo pewnie sami wiecie, że to bardzo nam pomaga i ułatwia sprawę. Ponadto uzupełniajcie ankietę... Jest tam na górze, po lewej stronie :] 

A tak w ogóle to wpadłam na pomysł z muzyką do tekstu... Klaudia w zasadzie jeszcze o tym nie wie i właśnie się dowiedziała ^^ 

Gosia ♥

    
 

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 12: ''On, a raczej ich dwóch..."

 *oczami Abbey*

     Stałam chwilę osłupiała i wpatrywałam się w jego piękne, brązowe oczy. W głębi serca zaświtało mi, że jeszcze jakiś czas temu wpatrywałam się w oczy Louisa.. W tym momencie w mojej głowie mieszały się różne myśli. Wspomnienia z Louisem i Z Zaynem. 

      Z zamyślenia wyrwał mnie głos Zayna.. - Tęskniłem.- powiedział cicho i przytulił mnie do siebie. Przez pierwsze sekundy rozkoszowałam się bliskością jego ciała, zapachem jego perfum i tym, że po prostu jest tuż obok. W mojej głowie zaczęła się kołatać myśl: 
Co ja robię?
Co ja robię? - przemykało mi przez umysł i starannie pilnowało, żebym ani na chwilę nie przestała o tym myśleć. W końcu wyplątałam się z jego uścisku i z cichym płaczem pobiegłam na górę. Zamknęłam szybko drzwi, padłam na łóżko i zalałam się łzami...

*oczami Zayna*

     Klapnąłem na kanapie obok mojego kumpla i przetarłem twarz dłońmi.
- Co jej jest? - rzuciłem do Nialla
- W sumie to sam do końca nie wiem. Zakochała się w Tomlinsonie, byli razem, potem on ją pobił, a ona... Ona chyba za nim cholernie tęskni. - westchnął głęboko i zatopił się w myślach.

*oczami Harrego*

     - DRRRRRYŃŃŃ!! - pisałem właśnie raport, gdy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos telefonu.
- Halo? - rzuciłem zwyczajnie
- Hej, Styles - usłyszałem znajomy głos. Tomlinson...
- Czego chcesz?! - podniosłem głos.
- Bez nerwów, ptaszku, chcę się tylko spotkać.
- Gdzie?
- Dziś, szósta, kawiarnia przy Trafalgar Square. Masz być sam.

- Mhm, - zgodziłem się niechętnie i się rozłączyłem. Rzuciłem telefon na biurko i wróciłem do pracy.

*oczami Abbey*
*godzinę potem*

     Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę szafki, Wyciągnęłam z niej zdjęcie Louiego i Zayna. Sięgnęłam głębiej i z najodleglejszego zakamarka szuflady wyciągnęłam moją przyjaciółkę- żyletkę. Dłuższą chwilę wpatrywałam się w zdjęcia. Jedno położyłam po swojej prawej, drugie po lewej stronie. Sięgnęłam po srebrny przedmiot lezący przede mną. Obracałam ją w palcach, patrzyłam jak się mieni w blasku słońca. W końcu przeszłam do dalszej części mojej "zabawy". 

     Pierwsze spojrzenie padło na lewą stronę. Louis. 
Położyłam jego zdjęcie bliżej siebie i przyłożyłam żyletkę do lewej ręki. Pierwsza kreska, druga, dziesiąta i w końcu powstał koślawy napis z jego imieniem otoczonym serduszkami.

     Poleciały mi pierwsze łzy. Zaczęłam wspominać. Pocałunek, pobicie przez Harrego, nasze spotkania, spacery... W końcu ostatnie spotkanie: Jego ręki
z moją twarzą. I rozpłakałam się na dobre. Łzy spływały na moje wcześniejsze dzieło i zamieniało je z krwistoczerwonej barwy w coraz jaśniejsze odcienie...

*oczami Nialla*

     - Może się napijesz? - rzuciłem do kumpla stawiając na stole butelkę czystej i dwa kieliszki.
- Wiesz... chętnie, ale tylko trochę. - odpowiedział odkładając na stół kartkę i długopis. 
- Co to? Zapytalem biorąc kartkę
- Pios... yyy.. nic - powiedział nerwowo i wyrwał mi z ręki kartkę. Zdążyłem tylko przeczytać kilka słów: "O how I wish that was me..." What? On pisze dla niej piosenkę. To się chyba rozczaruje, bo ona ma w głowie tylko Tomlinsona.

     Nalałem nam pierwszy kieliszek. Wypiliśmy i włączyliśmy film. Potem był następny i jeszcze jeden (Kieliszek, nie film oczywiście)... Po piątym zasnąłem.

*oczami Abbey*

     Zayn.. Ostatnia kropla krwi rozmyła się pod wpływem moich łez. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, a potem znajomy, ciepły głos. myślałam, że mam od tego wszystkiego halucynacje, ale nie. Coraz wyraźniej słyszałam jego głos. Podeszłam do drzwi i wsłuchiwałam się dalej... 

*oczami Zayna*

     (włącz: [LINK]*) Zapukałem delikatnie do drzwi. Te kilka kieliszków dodało mi odwagi.
- Abbey, otwórz. Powiedziałem cicho i czekałem na odpowiedź.
- Zo...staw, idź.. - usłyszałem jej głos przerywany szlochem.

      Usiadłem bezszelestnie naprzeciwko drzwi. 
W głowie kołatały mi się różne myśli: żeby wyważyć drzwi, wtulić ją w siebie i sprawić, żeby nie płakała, wejść oknem i zrobić to samo, albo zacząć śpiewać i liczyć, że mi otworzy.

     Wybrałem trzecią opcję. Wyciągnąłem z kieszeni nagryzmolony tekst i zacząłem śpiewać..

"Na na na na na
Na na na na na
 

He takes your hand
I die a little
I watch your eyes
And I'm in riddles
Why can't you look at me like that
Na na na na na
When you walk by
I try to say it
But then I freeze
And never do it
My tongue gets tied
The words gets trapped
I hear the beat of my heart getting louder
Whenever I'm near you

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish that was me

Na na na na na
Na na na na na
 

He looks at you
The way that I would
Does all the things, I know that I could
If only time, could just turn back 

Cause I got three little words
That I've always been dying to tell you

 

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish that was me

With my hands on your waist
While we dance in the moonlight
I wish it was me
That you call later on
Cause you wanna say good night
Cause I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see

But I see you with him slow dancing
Tearing me apart
Cause you don't see
Whenever you kiss him
I'm breaking,
Oh how I wish
Oh how I wish
Oh how I wish, that was me"


*oczami Harrego*

     Usiadłem przy stoliku, zamówiłem kawę i wypatrywałem tego pieprzonego kryminalisty. Do kawiarni wszedł zakapturzony gość. To na pewno on.

     Przysiadł się do mnie i zdjął bluzę.
- I jak ci się podoba nasza gierka? - zapytał z szyderczym uśmieszkiem.
- To nie jest żadna gra. Czego chcesz od mojej siostry, świrusie?
- Jeszcze się nie domyśliłeś? Oddasz kasę, to się od niej odczepię. Jeśli nie to albo zatańczysz na naszym ślubie albo zapłaczesz na jej pogrzebie.
- Pff. Ona już do ciebie nie wróci. Nienawidzi cię. - próbowałem zachować spokój.
- A co ty możesz wiedzieć, dzieciaczku? Ona za mną szaleje. I jeśli będę chciał, to tak ją zbajeruję, że na kolanach wróci. - zaśmiał mi się prosto w twarz.

***


     Ze spotkania z nim wyszedłem totalnie przybity. Marzyłem tylko, żeby wrócić do domu i o tym zapomnieć. Ale to niemożliwe. MUSZĘ JAKOŚ ZDOBYĆ TE PIENIĄDZE!

*oczami Louisa*

     No, teraz odzyskam pieniądze, przy okazji wkurzę Stylesa i w końcu wszystko wróci do normy. Wyciągnąłem mój telefon z kieszeni i napisałem do tej małej szmaty sms-a: "Przepraszam, skarbie. Poniosło mnie. Nic ci się nie stało? Spotkajmy się i pogadajmy. Całuje: Twój Lou"

*oczami Abbey*

     Uchyliłam drzwi cała we łzach. Słuchałam piosenki i stałam dłuższą chwilę wpatrując się w niego. Wreszcie mnie zauważył. Wstał, wtulił mnie w siebie i zaczął kołysać delikatnie w ramionach. Przy nim czułam się bezpiecznie. chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Już wiem, kogo wybrać.

     To Zayn jest moją drugą połówką, moim sercem, moim szczęściem. Przytulając go uspokoiłam się i myślałam, ze wszystko jest już ok. Zawinął mi nadgarstki bandażem i teraz leżeliśmy na łóżku.

     Usłyszałam dzwonek sms-a. Przeczytałam i moje serce znów rozbiło się na milion kawałeczków...

__________________________________


NO I MAMY NEXT. JEST SŁABY, WIEM. BO SIĘ ZAKOCHAŁAM I NIE UMIEM PISAĆ SMUTASÓW XDDDD 

PRZEPRASZAMY ZA PRZERWĘ, ALE MNIE W DOMU NIE BYŁO A GOSIA NIE MIAŁA NETA XD

MAM NADZIEJE, ŻE JEST WYSTARCZAJĄCO DŁUGI :3

~~~~

JAK BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ TO OCENIAJCIE WYGLĄD BLOGA. NA GÓRZE JEST ANKIETA, GŁOSUJCIE. PISZCIE CZY OBECNY WYGLĄD BLOGA WAM SIĘ PODOBA I CZY MAMY WRÓCIĆ DO POPRZEDNIEGO.

KOCHAM WAS !!!!

KLAU <3333












czwartek, 7 sierpnia 2014

Zmiany ! Zmiany ! Zmiany !

Kochani ! Na naszym blogu wielkie zmiany ! Zmieniłyśmy tytuł, Klauudia zrobiła świetne tło i pozmieniała krejzi kolorki, ale to nie oznacza, że zmieniamy styl pisania... Nadal będzie tak samo świetny (ahhh... ta skromność...xD), więc czytajcie... Ponadto dowiedziałam się, że możemy wystartować w konkursie pomiędzy bloggerami na ilość wyświetleń, więc możecie częściej wpadać na bloga... Każde wasze odwiedziny są dla nas na wagę złota ;) Kochamy Was <3 Klaudia i Gosia ;**

*******************************************************
Next już jutro... Jednokierunkowych <3 :***

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 11: "Nagły zwrot akcji"

    On patrzył na mnie nieprzytomnie i powiedział:
- Ja też Cię kocham, ale idź stąd. Idź stąd... Nie pozwolę, aby ktoś zrobił Ci krzywdę. Wracaj do domu... Do Stylesa... - wymamrotał powoli wracając do żywych.
- Nie ma mowy !!! Nie zostawię Cię tutaj... - wykrzyczałam. Nie miałam zamiaru zostawiać go tutaj samego w takim stanie...
- A jeżeli coś Ci się stanie ??? Ty nie znasz całej prawdy... To jest tylko niewielka część całej tej popapranej sprawy... Jeżeli jakoś na tym ucierpisz to nie wybaczę sobie tego.. Nigdy...
- Jakiej sprawy ? O co chodzi ? W ogóle co to miało znaczyć ?
- Nie mogę Ci nic powiedzieć.. I tak nie zrozumiesz... Poza tym jeżeli dowiesz się wszystkiego już nigdy nie spojrzysz mi w oczy... - powiedział po czym wstał i wyszedł.
Siedząc na kanapie podkuliłam kolana pod brodę i złapałam się za głowę...
- Co ja odwalam ?! Zakochałam się w jakimś gangsterze, który ma za sobą jakąś porąbaną przeszłość, a przecież jestem z Malikiem i kocham go... Co ja mam dalej robić ? - powiedziałam sobie pod nosem...
Wstałam i podeszłam do sypialni Louisa. Zapukałam i spytałam:
- Hej, powiesz mi o co tutaj chodzi ???
     Nikt nie odpowiadał, więc powtórzyłam dwoje słowa mocniej pukając. Z drzwi wyszedł Tomlinson. Ruszył w kierunku kuchni. Wziął szklankę i nalał sobie soku pomarańczowego, po czym usiadł na krześle i pił. Przysiadłam obok niego i jeszcze raz zapytałam:
- O co chodzi ? Powiesz mi wreszcie ? Jeżeli nawet mam wyjechać to chcę znać całą prawdę...
- No, dobrze...- Louis opowiedział mi całą historię. Opadłam na oparcie krzesła i zastanawiałam się :"W co ja się wpakowałam ?!". Kiedy skończył wstał i ja również się podniosłam i stanęłam mu na drodze do pokoju... Ten popatrzył mi  w oczy i wpadł w furię...
- Czy możesz już stąd iść ? Może stac Ci się krzywda... Nie rozumiesz tego ?! Poza tym... Po co drążysz temat ?! Znasz już całą prawdę, więc daj mi spokój ! - krzyczał rzucając wszystkim, co wpadło mu w ręcę.
Szerze mówiąc zaczęłam trochę się bać...
- Nie ma mowy ! Nigdzie się stąd nie ruszę !
Po tych słowach Louis podszedł do mnie i chwycił mnie z całej siły za rękę, po czym uderzył mnie w twarz.... Padłam na podłogę, a z nosa kapały mi kropelki krwi.. Odwróciłam się do niego i spojrzałam mu prosto w
oczy...
- Może rzeczywiście powinnam stąd iść... -podniosłam się i wybiegłam z domu pozostawiając tam swoją torbe, dokumenty, telefon... Nie ważne, nic się już nie liczyło... Chciałam tylko wrócić do domu...
    Na ulicy spotkałam dosyć uprzejmą panią, która podarowała mi chusteczki. Kiedy krew przestała mi lecieć wsiadłam do byle jakiego autobusu i pojechałam. Wysiadłam w Londynie i na pieszo doszłam do mojego domu... Stojąc pod drzwiami naszego mieszkania zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię, ale jeżeli nie to, to gdzie pójdę ? Przecież nie mam pieniędzy, ani telefonu...Podniosłam rękę, aby zapukać, ale nie zdążyłam tego zrobić, bo drzwi otworzył Niall. Rzuciłam się w jego ramiona i jeszcze bardziej się rozpłakałam... Zaprowadził mnie do pokoju i posadził pod kocem. Wyszedł i po chwili wrócił z kubkami gorącej herbaty.
- Abbey... Co się porobiło ?! Opowiadaj mi tu wszystko zaraz...
-No, jak wiesz Louis mnie porwał... Potem Payne mnie, mnie... Mnie zgwałcił ! Potem ja sięz zakochałam, no i kiedy Harry przyjechał, żeby mnie zabrać ja chciałam zostać. No, ale Tomlinson powiedział, żebym pojechała do domu, bo może stać mi się krzywda..Ja powiedziałam, że nigdzie nie jadę, a wtedy on się wściekł i uderzył mnie w twarz... I to porządnie, bo strasznie mnie boli nos... - powiedziałam i troszeczkę się uspokoiłam
- Oj, dziecko dziecko... Już wszystko jest ok.. Caroline i Harry pojechali, żeby Cię szukać... Chodź, pojedziemy do szpitala z tym nosem, a ja napisze Hazzie esemesa, że jesteś bezpieczna. - powiedział spokojnie Niall
-Ok.- powiedziałam cały czas szlochając
Kilka godzin później wróciliśmy ze szpitala. Okazało się, że nos jest złamany. W domu czekali na mnie Harry i mama. Ona od razu mnie mocno przytuliła i razem poszłyśmy do pokoju.

*kilka dni później*
Był wieczór. Siedziałam na kanapie i oglądałam film. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je, a w drzwiach stał Zayn...