- Ja też Cię kocham, ale idź stąd. Idź stąd... Nie pozwolę, aby ktoś zrobił Ci krzywdę. Wracaj do domu... Do Stylesa... - wymamrotał powoli wracając do żywych.
- Nie ma mowy !!! Nie zostawię Cię tutaj... - wykrzyczałam. Nie miałam zamiaru zostawiać go tutaj samego w takim stanie...
- A jeżeli coś Ci się stanie ??? Ty nie znasz całej prawdy... To jest tylko niewielka część całej tej popapranej sprawy... Jeżeli jakoś na tym ucierpisz to nie wybaczę sobie tego.. Nigdy...
- Jakiej sprawy ? O co chodzi ? W ogóle co to miało znaczyć ?
- Nie mogę Ci nic powiedzieć.. I tak nie zrozumiesz... Poza tym jeżeli dowiesz się wszystkiego już nigdy nie spojrzysz mi w oczy... - powiedział po czym wstał i wyszedł.
Siedząc na kanapie podkuliłam kolana pod brodę i złapałam się za głowę...
- Co ja odwalam ?! Zakochałam się w jakimś gangsterze, który ma za sobą jakąś porąbaną przeszłość, a przecież jestem z Malikiem i kocham go... Co ja mam dalej robić ? - powiedziałam sobie pod nosem...
Wstałam i podeszłam do sypialni Louisa. Zapukałam i spytałam:
- Hej, powiesz mi o co tutaj chodzi ???
Nikt nie odpowiadał, więc powtórzyłam dwoje słowa mocniej pukając. Z drzwi wyszedł Tomlinson. Ruszył w kierunku kuchni. Wziął szklankę i nalał sobie soku pomarańczowego, po czym usiadł na krześle i pił. Przysiadłam obok niego i jeszcze raz zapytałam:
- O co chodzi ? Powiesz mi wreszcie ? Jeżeli nawet mam wyjechać to chcę znać całą prawdę...
- No, dobrze...- Louis opowiedział mi całą historię. Opadłam na oparcie krzesła i zastanawiałam się :"W co ja się wpakowałam ?!". Kiedy skończył wstał i ja również się podniosłam i stanęłam mu na drodze do pokoju... Ten popatrzył mi w oczy i wpadł w furię...
- Czy możesz już stąd iść ? Może stac Ci się krzywda... Nie rozumiesz tego ?! Poza tym... Po co drążysz temat ?! Znasz już całą prawdę, więc daj mi spokój ! - krzyczał rzucając wszystkim, co wpadło mu w ręcę.
Szerze mówiąc zaczęłam trochę się bać...- Nie ma mowy ! Nigdzie się stąd nie ruszę !
Po tych słowach Louis podszedł do mnie i chwycił mnie z całej siły za rękę, po czym uderzył mnie w twarz.... Padłam na podłogę, a z nosa kapały mi kropelki krwi.. Odwróciłam się do niego i spojrzałam mu prosto w
oczy...
- Może rzeczywiście powinnam stąd iść... -podniosłam się i wybiegłam z domu pozostawiając tam swoją torbe, dokumenty, telefon... Nie ważne, nic się już nie liczyło... Chciałam tylko wrócić do domu...
Na ulicy spotkałam dosyć uprzejmą panią, która podarowała mi chusteczki. Kiedy krew przestała mi lecieć wsiadłam do byle jakiego autobusu i pojechałam. Wysiadłam w Londynie i na pieszo doszłam do mojego domu... Stojąc pod drzwiami naszego mieszkania zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię, ale jeżeli nie to, to gdzie pójdę ? Przecież nie mam pieniędzy, ani telefonu...Podniosłam rękę, aby zapukać, ale nie zdążyłam tego zrobić, bo drzwi otworzył Niall. Rzuciłam się w jego ramiona i jeszcze bardziej się rozpłakałam... Zaprowadził mnie do pokoju i posadził pod kocem. Wyszedł i po chwili wrócił z kubkami gorącej herbaty.
- Abbey... Co się porobiło ?! Opowiadaj mi tu wszystko zaraz...
-No, jak wiesz Louis mnie porwał... Potem Payne mnie, mnie... Mnie zgwałcił ! Potem ja sięz zakochałam, no i kiedy Harry przyjechał, żeby mnie zabrać ja chciałam zostać. No, ale Tomlinson powiedział, żebym pojechała do domu, bo może stać mi się krzywda..Ja powiedziałam, że nigdzie nie jadę, a wtedy on się wściekł i uderzył mnie w twarz... I to porządnie, bo strasznie mnie boli nos... - powiedziałam i troszeczkę się uspokoiłam
- Oj, dziecko dziecko... Już wszystko jest ok.. Caroline i Harry pojechali, żeby Cię szukać... Chodź, pojedziemy do szpitala z tym nosem, a ja napisze Hazzie esemesa, że jesteś bezpieczna. - powiedział spokojnie Niall
-Ok.- powiedziałam cały czas szlochając
Kilka godzin później wróciliśmy ze szpitala. Okazało się, że nos jest złamany. W domu czekali na mnie Harry i mama. Ona od razu mnie mocno przytuliła i razem poszłyśmy do pokoju.
*kilka dni później*
Był wieczór. Siedziałam na kanapie i oglądałam film. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je, a w drzwiach stał Zayn...
Cudny! Tylko jeszcze nie wiemy, co Louis powiedział Abbey...
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy <3
Genialne!!!! ale dlaczego takie krótkie?! Hmmm?
OdpowiedzUsuńCzekam na dłuuuuugi next i liczę, że będzie nadal tak ciekawy i wciągający jak poprzednie rozdziały. :*
Weny! :P
Ja też mam nadzieję, że będzie dłuuuugi, ale no cóż mam poradzić... W wakacje to tak jest, że ciągle gdzieś się wyjeżdża, albo rodzina przyjeżdża w odwiedziny, więc nie za bardzo mam jak... Wyłapuję każdą możliwą chwilę, aby cokolwiek napisać... Mam nadzieję, że jest dobrze, choć wiem, że Klaudia pisze lepiej niż ja :**
UsuńTwój blog został nominowany do Libster Award więcej wiadomości u nas http://stay--with-me-forever-please.blogspot.com/2014/07/libster-award.html
OdpowiedzUsuńSuper! Coś wspaniałego! :* Mogłabym się doczepić długości (bo jest zdecydowanie za krótki i chcę więcej), ale to nie ma znaczenia! ♥ Z niecierpliwością czekam na następny rozdział i liczę na to, że będzie nieco dłuższy :3 Weny życzę ♥
OdpowiedzUsuń