wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 7: "Przyjaciel przyjaciela, który okazał się też moim przyjacielem"




Ten rozdział dedykuję dwóm wspaniałym osóbkom - Soni i Nat <3 Kocham was, dziewczyny ;****
_______________


*oczami Nialla*

                - Jestem umówiony z kumplem. Nie martw się. Jest spoko. Spokojnie... nie płacz już...
- Ok, ale pozwolisz, że szybko sie ogarnę?
- Jasne, czekam na dole.

*oczami Abbey*

                Poszłam szybko w kierunku szafy i szybko zmieniłam swój strój. Nie miałam głowy na robienie makijażu, więc tylko niedbale spięłam włosy w kucyk i byłam gotowa wychodzić. Chwyciłam torbę, założyłam buty i zeszłam na dół. 



            



*oczami Nialla*

             Poszedłem na dół i usiadłem na kanapie, podczas gdy Abbey sie przygotowywała. W zamyśleniu wpatrywałem się w ekran mojego telefonu, odpisując na wiadomość.



                
               



               Odkładając telefon do kieszeni spodni, poczułem jak kanapa ugina się pod dodatkowym ciężarem. Spojrzałem w lewo, chcąc dowiedzieć się, kto obok mnie usiadł. Spostrzegłem mojego brata, Hazzę. Odetchnąłem głęboko i zacząłem rozmowę:
- Co ty do cholery wyczyniasz?. Jesteś z Caroline i przystawiasz się do jej córki. Jedna to dla ciebie za mało?! - poniosły mnie nerwy i krzyknąłem.
- Nie krzycz, debilu! - powiedział Harry.
- To może mi wytłumacz, co ty odpierdalasz?
- …

                Nagle w drzwiach stanęła Abbey, ale szybko odwróciła się i usłyszałem tylko trzask drzwi... Zerwałem się z sofy i zacząłem biec po schodach za nią. Kolejny trzask drzwi. Ehm, zamknęła się w łazience. Podszedlem i cichym głosem powiedziałem do postaci znajdującej się za drewnianą barierą.
- Mała, otwórz... Co się stało?
- Nic… Zapomniałam czegoś z łazienki.. Idziemy już?
- Jasne. Myślałem, że coś się stało..
-Nie, nie martw się...
- Abbey.. Proszę, powiedz…
-Idziemy?·- Mała, odpowiedz.
- Idziemy, czy nie? Dalej będziesz mnie męczył? -powiedziała, po czym wyszła z łazienki
- Tylko się o ciebie martwię.... Dobrze, już się nie będę odzywał.
-Ok..-powiedziała i uśmiechnęła się

                Jak powiedziałem, tak też zobiłem. Nie odezwałem się, tylko posłałem jej lekki uśmiech. W końcu wyszliśmy. Przez chwilę szliśmy chodnikiem i byliśmy na miejscu.

*oczami Abbey*
               
                Cały czas zachodziłam w głowę, czemu Niall nie odzywa się ani słowem. W końcu zapytałam, o to, o czym myślałam:
- Niall, czemu nic nie mówisz?
-A jakoś tak...
-No, ale powiedz, czemu?·- Powiedziałem, że nie będę się odzywał. Przytaknęłaś, więc siedzę cicho.
-Oj, przestań...
- Sama chciałaś, a teraz marudzisz.
- Przestań zachowywać się jak dziecko... Poza tym... Stoimy przed drzwiami jakiegoś domu od pięciu minut i kłócimy się o głupoty... Jesteśmy już?·- Przestanę, jeśli mi powiesz, co się stało w domu.
-On się do mnie dobierał, rozumiesz? -Powiedziałam z trudem powstrzymując łzy.
-Wiem... Ale wybiegłaś z pokoju, wtedy, kiedy próbowałem się dowiedzieć, czemu. Nie do końca cię rozumiem...
- Nie chce mieć z tym facetem nic wspólnego...
- Shh... Mała... Nie płacz...
- A wy długo będziecie tak stać? Zapraszam do środka.- Nagle usłyszałem głos przyjaciela za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem Zayna.
-Siema! Stary, przepraszam za spóźnienie, ale musieliśmy coś jeszcze załatwić...
- Spoko, nie ma sprawy... Zapraszam do środka -powiedział Zayn i odciągnął mnie ręką, kiedy chciałem wejść do środka.
-Panie przodem. - rzucił i posłał uśmiech w stronę Abbey, na co ona odpowiedziała rumieńcem.


*oczami Abbey*
Jej… On jest taki słodki… Te jego oczy… Uśmiech... Ogólnie cały on… Jest taki boski… Zazdroszczę jego dziewczynie. Chciałabym go przytulić… Ale to chyba za wcześnie, znamy się od 2 minut. Chociaż w sumie jemu to chyba nie przeszkadza. Otarł mi łzy z policzka, przytulił opiekuńczo i powiedział mi cicho do ucha:
- Nie płacz, wszystko będzie dobrze.
- Mhm… Mam nadzieję. – Odpowiedziałam oblewając się rumieńcem i mocniej wtuliłam się w jego silne ramiona.

***
Graliśmy w butelkę już chyba ze dwie godziny. Ciągle się śmialiśmy i zdążyliśmy się lepiej poznać. Dowiedziałam się, że Zayn nie ma dziewczyny, że jego rodzice mieszkają w Stanach… No właśnie… Jego rodzice…
W pewnej chwili spostrzegłam na jego szafce nocnej zdjęcie ślubne jego rodziców. Przypomniałam sobie o takim samym zdjęciu na komodzie w mojej sypialni, w starym domu…
Nie wytrzymałam. Po prosty wstałam i wybiegłam stamtąd. Moim celem była łazienka, nie znalazłam jej jednak, więc uciekłam na balkon.

Stałam tam dłuższą chwilę, opierając się o metalową barierkę. Nagle poczułam czyjeś dłonie, obejmujące mnie w talii. Krzyknęłam i odskoczyłam jak oparzona, dając „napastnikowi” w twarz… Przypomniała mi się sytuacja z Harrym…
- Maleńka, to tylko ja… Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć – Powiedział miękkim głosem Zayn, żeby mnie uspokoić.
- Ja… nie… Zayn, nie chciałam… - wyjąkałam.
- Ciii… Nic mi nie jest… Co się stało?
- N… Nie chcę o tym gadać..
- Dobrze, chodź do domu… spokojnie…
- M… Mhm…

*oczami Zayna*

Nie mogę patrzeć, jak ona tak płacze. Niall z kimś gada przez telefon, ona płacze… A ja zdezorientowany stoję na środku pokoju. Próbowałem ją przytulić, ale mnie odepchnęła. Więc stoję i się na nią patrzę, nie mogąc nic zrobić. 

Z zamyślenia wyrywa mnie, Niall, który przypadkiem wpadł na mnie podchodząc do Abbey. Zacząłem przysłuchiwać się ich rozmowie.
- Mała, zróbmy tak… Zostaniesz tu na noc, nie musisz wracać do domu… Zayn się tobą zaopiekuje – powiedział, cmoknął ją w czoło i wychodząc powiedział do mnie:
- Mogę na ciebie liczyć, bro?

Przytaknąłem mu kiwnięciem głową. Pożegnaliśmy się uściskiem dłoni i Niall poszedł. Podszedłem do Abbey i delikatnie ją przytuliłem. Tym razem nie odrzuciła mojego dotyku, tylko wtuliła się we mnie jeszcze bardziej. Płakała w moich ramionach ze dwie godziny i usnęła. Ułożyłem ją powoli na łóżku, po czym upewniając się czy na pewno śpi, wyszedłem z pokoju. 

Spojrzałem na zegarek: 23.20, stwierdziłem, że załapię się jeszcze na końcówkę meczu, więc włączyłem telewizor. Trafiłem na moment, gdzie akurat piłkarze schodzili z murawy, więc zrezygnowany zaraz go wyłączyłem. Poszedłem do kuchni i zrobiłem 2 herbaty. Wziąłem kubki w dłonie i postanowiłem jeden postawić przy łóżku Abbey, na wszelki wypadek, jakby się obudziła. Zastałem ją skuloną w kłębek i płaczącą.  

Postawiłem kubki na szafce i wreszcie zapytałem, co się stało.

*oczami Nialla*

Wróciłem do domu i napotkałem Harrego. Od razu zilustrowałem go pogardliwym wzrokiem i miałem już iść do siebie, ale postanowiłem z nim pogadać.
- Powiesz mi wreszcie, co się z tobą dzieje? – rzuciłem, ale zaraz potem zobaczyłem, że jest kompletnie pijany. Stwierdziłem, że dalsza rozmowa nie ma sensu, więc odprowadziłem go do łóżka i sam się położyłem.

*oczami Abbey*

                Nie wiem, po co, ale opowiedziałam mu wszystko. Kiedy pomyślał, że już śpię i ułożył mnie na łóżku. Niepewnym głosem zapytałam:
- Zayn, zostaniesz?
- Dobrze, spokojnie… - powiedział i po chwili wsunął się pod koc tuż obok mnie. Wtuliłam się w jego tors i nie wiedząc, kiedy – zasnęłam.

_______________________

Hejo! Jak się podoba? Liczę na komentarze. Chyba jest wystarczająco długi. Kocham was <3333 Klau ;3











7 komentarzy:

  1. Coś cudownego! :*
    Dziękuję za dedykacje myszko! (ja to ta "wspaniała" Nat)... Jesteś kochana! :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś wspaniała, kochana i Wgl zajebista <3

      Usuń
    2. i wciąż czekam na next!!! a jeśli mogę, to zapraszam do siebie. :P http://storyofmylife-fanfictions.blogspot.com/

      Usuń
  2. Cudowny!! Lofciam cię ♥ pięknie piszesz! ja chcę kolejny wtorek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejkuuu jakie to dla mnie było roantyczne! <3 Kocham *.* I z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
  4. CUDO, CUDO I JESZCZE RAZ CUDO!!! *.* Dziękuję za dedykację kochanie (tak właśnie ludzie to ja - Sonia :P ) Jeśteś wspaniała! Czekam na next!!! ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezuuuuu <3333
    CUDO CUDO CUDO <3333
    KOCHAM <3333
    NAXTA SZYBKO PROSZĘ < 33333
    ZAPRASZAM DO MNIE <3 http://onedirection100798.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń